O Antonim Szuniewiczu - pedagogu i kompozytorze

JOANNA TOMCZYŃSKA
Przy organach.  Fot. ANNA DESKA
Przy organach. Fot. ANNA DESKA
Antoni Szuniewicz urodził się 14 listopada 1911 roku w Leonowiczach na Wileńszczyźnie. Po ukończeniu w 1932 roku Zawodowej Szkoły Organistów im. J. Montwiłła kontynuował naukę w Konserwatorium Muzycznym im. M.

Antoni Szuniewicz urodził się 14 listopada 1911 roku w Leonowiczach na Wileńszczyźnie. Po ukończeniu w 1932 roku Zawodowej Szkoły Organistów im. J. Montwiłła kontynuował naukę w Konserwatorium Muzycznym im. M. Karłowicza.

Studiował pod kierunkiem Władysława Kalinowskiego - profesora gry na organach oraz kompozytora Tadeusza Szeligowskiego. W międzyczasie pracował jako organista w wileńskich kościołach - św. Bartłomieja oraz u o.o. franciszkanów. U nich właśnie zadebiutował jako kompozytor.
Jego "Modlitwa do Boga" została wykonana podczas uroczystości poświęcenia nowych organów. Jako pierwszy miał na nich zagrać sam Feliks Nowowiejski - słynny kompozytor. Antoni Szuniewicz tak wspominał kontakt z nim podczas próby generalnej koncertu.

- Posłuchał mojego utworu i pyta: Czyja kompozycja? Mówię: moja. Wówczas objął mnie i serdecznie pogratulował. To było dla mnie niezapomniane przeżycie. Taki właśnie był mój debiut.

Po ukończeniu studiów w 1939 roku Antoni Szuniewicz planował wyjazd do Paryża na dalsze kształcenie w zakresie kompozycji u słynnej Nadii Boulanger. Niestety, plany te przerwała wojna. Pozostał więc w Wilnie, zarabiając na utrzymanie rodziny jako organista. Współpracę z franciszkanami do końca życia wspominał bardzo dobrze. Gdy później zakonnicy zostali uwięzieni i zesłani do obozu pracy, Antoni Szuniewicz starał się im pomagać, dostarczając żywność i przekazując korespondencję. Wojna powoli się kończyła. Lecz rok 1945 nie przyniósł takiej wolności, jakiej życzyli sobie mieszkający w Wilnie Polacy. Antoni Szuniewicz podjął decyzję o wyjeździe, nazwanym repatriacją.

- Z Wilna wyjechałem w kwietniu 1945 roku wraz z naszym konserwatorium. Mieliśmy do dyspozycji pięć wagonów, zabraliśmy 18 instrumentów. Cały personel pedagogiczny i administracyjny jechał razem. Skierowano nas do Łodzi, niestety nie było tam już miejsca, bo znaleźli tam oparcie profesorowie warszawscy. Zaproponowano nam Olsztyn, ale nie chcieliśmy jechać. Prof. Szeligowski i prof. Szpinalski czynili starania, by zainstalować się bliżej. Po paru miesiącach otrzymali zezwolenie na utworzenie Ludowego Instytutu Muzyki, w którym została część naszych profesorów. Ponieważ nie miałem z czego żyć, a było nas sześć osób: żona, dwoje dzieci, teść, chory szwagier i ja, musialem znaleźć jakieś zajęcie. Akurat przyjechali do Łodzi franciszkanie. Przedstawili mnie ks. biskupowi Jasińskiemu, ówczesnemu ordynariuszowi diecezji łódzkiej.
Na drugi czy trzeci dzień otrzymałem pismo polecające do ks. biskupa katedry częstochowskiej, gdzie miałem objąć posadę organisty. Jak stałem, tak wsiadłem do pociągu - bez biletu, bo jako repatriant miałem prawo jechać na kartę repatriacyjną - udałem się do Częstochowy - opowiadał w prawie trzydzieści lat później.

Antoni Szuniewicz spędził resztę swojego życia w naszym mieście. Był organistą katedry św. Rodziny, dyrygentem jej chóru oraz kierował połączonymi chórami całej diecezji częstochowskiej podczas większych uroczystości m.in. dwóch pierwszych pielgrzymek papieża Jana Pawła II w 1979 i 1983. Zajmował się także pracą pedagogiczną - uczył m.in. w Instytucie Muzycznym, przemianowanym później na Państwową Szkołę Muzyczną I i II Stopnia, w Diecezjalnym Studium Organistowskim i w Niższym Seminarium Duchownym. Cały czas komponował. W jego dorobku dominowały utwory o tematyce sakralnej ? wokalne i wokalno-instrumentalne. W 1969 roku spotkał go wielki zaszczyt ? otrzymał od papieża Pawła VI order "Pro Ecclesia et Pontifice" za zasługi na polu muzyki kościelnej.

Szuniewicz był czynny zawodowo aż do śmierci. W czwartek, 12 marca 1987 roku z powodu nagłej choroby nie przyszedł na cotygodniowe zajęcia z harmonii i kontrapunktu w szkole muzycznej. Zmarł następnego dnia w szpitalu. Odszedł otoczony szacunkiem ludzi. Niestety, nie zobaczył przed śmiercią swojego ukochanego Wilna. Lecz najlepsze lata swojego życia poświęcił przecież naszemu miastu. I chyba czuł się w nim szczęśliwy.

- Kocham swoją pracę. Po prostu kocham muzykę, organy, chóry. Lubię współdziałać z innymi w tworzeniu rzeczy dobrych, wartościowych, służących Polsce, Kościołowi, naszej kulturze. To daje mi ogromne zadowolenie i satysfakcję - tak opowiadał z zapałem.

Twórczość Antoniego Szuniewicza nie została zapomniana. Pod koniec 2001 roku ukazał się nakładem wydawnictwa Paulinianum zbiór utworów chóralnych "Modlitwa do Boga". Utwory Antoniego Szuniewicza prezentowane były także w trakcie koncertów współorganizowanych przez Zespół Szkół Muzycznych w Częstochowie.

Będzie nowe święto państwowe?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie