Sąd wydał wyrok w sprawie napadów na listonoszy

(vig)
Na cztery i dwa lata więzienia sąd skazał wczoraj dwóch młodych mężczyzn, którzy napadali na listonoszy na przedmieściach Częstochowy. Dwaj inni sprawcy ukrywają się przed wymiarem sprawiedliwości.

Na cztery i dwa lata więzienia sąd skazał wczoraj dwóch młodych mężczyzn, którzy napadali na listonoszy na przedmieściach Częstochowy. Dwaj inni sprawcy ukrywają się przed wymiarem sprawiedliwości.

– Oskarżeni popełnili zbrodnię rozboju z użyciem niebezpiecznego narzędzia. To przestępstwo, które charakteryzuje się wysokim stopniem niebezpieczeństwa – mówiła w uzasadnieniu wyroku Bożena Połcik, przewodnicząca składu orzekającego. – Sposób i motywy działania sprawców zasługują na potępienie. Nie można tego tłumaczyć ich sytuacją materialną, bo wtedy każdy, kto nie ma pieniędzy, musiałby popełniać przestępstwa – dodała.

Do napadu na listonoszy przygotowała się czwórka znajomych. Nocą na parkingu w Częstochowie ukradli opla kadetta. Pod koniec stycznia tego roku podjechali nim na ul. Rząsawską. Poczekali na listonosza jadącego na rowerze i potrącili go samochodem. Gdy mężczyzna przewrócił się, wysiedli z auta, postraszyli go kijem bejsbolowym i uderzyli. Zabrali torbę, ale nie było w niej pieniędzy, a tylko korespondencja. Zaatakowali znów po miesiącu w Gnaszynie, gdzie mieszkała babcia jednego z nich. Wiedzieli, którego dnia doręczyciel rozwozi renty i emerytury. Podjechali innym skradzionym oplem, potrącili listonosza na rowerze i zrabowali torbę z 30 tys. zł. Mieli kominiarki na głowach. Jeden ze sprawców Roman R. nie odzywał się podczas napadu, bo obawiał się, że rozpozna go znajomy listonosz, który przynosił emeryturę do jego babci. Napastnicy mieli pecha. Po tym napadzie natknęli się na policyjny patrol, który dopatrzył się, że opel jest skradziony. Na widok mundurów sprawcy próbowali zbiec. Jechali nieuważnie i spowodowali wypadek. Policjanci ujęli dwóch mężczyzn. Dwaj pozostali zbiegli. Do tej pory się ukrywają. Są poszukiwani listem gończym.

18-letni Mateusz S., uczeń częstochowskiego technikum i 22-letni Roman R. stanęli przed sądem. Swój udział w napadach tłumaczyli własną głupotą, żałowali, że dali się na to namówić. Sąd skazał Mateusza S., który zawoził i odwoził kolegów po napadzie, na karę dwóch lat pozbawienia wolności, a Romana R., który uczestniczył w rozboju, na cztery lata więzienia. Skład orzekający nie zastosował nadzwyczajnego złagodzenia kary, choć zastanawiał się nad tym. Wziął jednak pod uwagę okoliczności łagodzące: przyznanie się do winy i wskazanie pozostałych sprawców, młodociany wiek jednego z oskarżonych, zawarcie związku małżeńskiego przez drugiego. Wyrok nie jest prawomocny.

Znamy decyzję w sprawie trzeciej dawki szczepionki.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie