Eklektyczne podszepty

MAREK CZARNOŁĘSKI
Do 9 marca w Galerii Ośrodka Promocji Kultury ,Gaude Mater" w Częstochowie, można oglądać wystawę obrazów - ilustracji Grażyny Lubaszki. Świadomie użyłem takiego określenia tej sztuki, gdyż moim zdaniem prace ...

Do 9 marca w Galerii Ośrodka Promocji Kultury ,Gaude Mater" w Częstochowie, można oglądać wystawę obrazów - ilustracji Grażyny Lubaszki.

Świadomie użyłem takiego określenia tej sztuki, gdyż moim zdaniem prace artystki malarstwem nie są. Podobnie jak kompozycje wielu innych plastyków, do których bardziej lub mniej świadomie jej ikonografia nawiązuje. Mam tu na myśli, chociażby: Kiejstuta Bereźnickiego, Jerzego Dudę-Gracza, Franciszka Maśluszczaka, Jacka Pałuchę, Tomasza Sętowskiego, Stasysa Edrigiewiciusa.

Sporo emocji czerpie Lubaszka z młodopolskiej melancholii dzieł największych twórców polskich - Vlastimila Hoffmana, Jacka Malczewskiego, Witolda Wojtkiewicza. Ale, o ile materia malarska arcydzieł tych magów sztuki wspaniale współistnieje z treściami literackimi, o tyle w twórczości Lubaszki staje się podporządkowana nadmiernej grotesce, karykaturze, deformacji, banalnie przerysowanym szczegółom. Kolejny polski twórca ,mocuje" się z polską rzeczywistością, symboliką życia i śmierci, odniesieniami do dzieciństwa. Kompozycje artystki doskonale mieszczą się w kategoriach i kryteriach obowiązujących w dziedzinie plastyki książki. Nie można mylić pojęć i zamiennie traktować narysowanej anegdoty z prawdziwym, po malarsku rozstrzygniętym obrazem. Czego brakuje kompozycjom Grażyny Lubaszki? Właśnie tej całej sfery, którą nazywa się formalnym podejściem do twórczości. Jak można myśleć o malarstwie obcując z pracami Lubaszki, kiedy obcy im jest świat zestawiania harmonii barw, poszukiwania całościowej współzależności wszystkich fragmentów kompozycji, kiedy antymalarska surowizna lokalnej kolorkowatości wszechwładnie panuje nad oczekiwaną, ale nieobecną tkanką prawdziwego przeżycia malarskiego. Lubaszka koncentruje się na plastycznym opowiadaniu i obrazkowym opisywaniu wymyślonych przez siebie zdarzeń.
W ilustracjach brakuje tradycyjnych ,chmurek" komiksowych, których zawartość słowna przynajmniej wyjaśniałaby, co autorka prac chce przez ich treści przekazać. Lubaszka zapomniała lub nie wie, iż przyjemność oglądania i odbioru malarstwa polega na estetycznym przeżywaniu dramaturgii zawiesiny farb. Aż się prosi coś zmienić w głupawych, wszędzie jednakowych twarzach bohaterów ilustracji - aniołków i diabłów. Sztywny, naciągany bajkowy surrealizm postaci, ubranych w zgrzebne szaty - sutanny, mundurki klaunów i arlekinów, wkomponowany zostaje w teatralnie upozowaną scenografię. Rola drobnych gadżetów, wiernie towarzyszących ,aktorom" bajek Grażyny Lubaszki, ma przesłanie prawdopodobnie niezgodne z intencjami autorki prac. Niezwykle prostacko i pretensjonalnie odbieram wznoszone przez anielice do góry butelki, błękitne krople rozsiewane przez konewkę, małe psy na smyczy, sygnałówkę - fanfarę i czapkę z papieru małego jeźdźca, statek - żaglowiec na drucianych kołach...

Do tytułów takich jak chociażby: ,Anioł domowy", ,Trudne wybory", ,Koń czyli pies", lepiej już napisać dobry wiersz lub spisać baśń. Ale nie można okaleczać u odbiorcy ,transmisji" przekazu estetyczno-plastycznego. A poza tym, dzieła ilustracyjne Grażyny Lubaszki kojarzą mi się ze wzorcowymi, objętymi pewnymi wymogami i kanonami galeryjnymi obrazami. Ale na tyle komercyjnymi, by mogły pomóc łatwo prace sprzedać.

Będzie nowe święto państwowe?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie