Zakończył się proces dwóch młodych mężczyzn, którzy rabowali pieniądze listonoszom

(vig)
Wczoraj zakończył się przewód sądowy dwóch mężczyzn, którzy napadali na listonoszy na przedmieściach Częstochowy i rabowali im torby wypchane gotówką. Obaj przyznali się do winy. Dwaj inni wciąż się ukrywają.

Wczoraj zakończył się przewód sądowy dwóch mężczyzn, którzy napadali na listonoszy na przedmieściach Częstochowy i rabowali im torby wypchane gotówką. Obaj przyznali się do winy. Dwaj inni wciąż się ukrywają. Są poszukiwani listem gończym.

Osiemnastoletniego Mateusza S., ucznia częstochowskiego technikum i jego 20-letniego kolegę mieli namówić na udział w napadach dwaj inni znajomi. Grupa skradzionym oplem kadetem podjechała na peryferie miasta. Tam sprawcy czekali na listonosza jadącego na rowerze. Potrącili go samochodem, a gdy mężczyzna przewrócił się, wysiedli z auta i kijem bejsbolowym pobili go po głowie.

Zrabowali torbę, w której oprócz korespondencji było 33 tys. zł i uciekli. Potem porzucili skradziony samochód. Po miesiącu zaatakowali znowu. Skradli innego opla kadeta i ukryli go w garażu jednego ze wspólników. Działali według tego samego scenariusza. Potrącili listonosza na rowerze, zagrozili mu bronią i zrabowali torbę z ponad 11 tys. zł gotówki. Po napadzie skradziony samochód zauważył patrol policji, który po pościgu zatrzymał dwóch sprawców. Pozostali uciekli. Do tej pory się ukrywają. Są poszukiwani listem gończym.

Mateusz S. i Roman R. przyznają się do winy. Wczoraj zakończył się przewód sądowy w ich sprawie. W mowie końcowej prokurator domagał się dla obydwu sprawców kary 5 lat więzienia. Obrońcy obydwu oskarżonych prosili sąd o nadzwyczajne złagodzenie kary i wyrok pozbawienia wolności w zawieszeniu. Podkreślali, że ich rola była pomocnicza oraz że obydwaj przyznali się do winy i zrelacjonowali dokładnie przebieg rozbojów, a także wskazali pozostałych sprawców.

– Mateusz S. jest młodociany. Należy go wychować a nie zamykać w więzieniu. Można go jeszcze uratować – powiedział mecenas Wojciech Wróbel. – Jego czyn jest nieprzemyślany, szczeniacki. Patrząc na sprawców, jak zmienili się podczas dziewięciomiesięcznego pobytu w areszcie tymczasowym, nabieramy przekonania, że nie wrócą na drogę przestępstwa.

– Gdyby głupota miała skrzydła, to obaj sprawcy powinni wysoko latać – ocenił ich czyn drugi z obrońców Krzysztof Łuczkiewicz. – Roman R. miał własną firmą, którą powoli zaczął rozwijać. To głupota, że dał się namówić do takiego przestępstwa. To, co zrobił, jest złe, ale trzeba mu dać szansę na przyszłość.

Obaj oskarżeni poprosili wczoraj sąd o łagodny wymiar kary. Przeprosili też tych, którym zrobili krzywdę.

– To była głupota z mojej strony. Drugi raz tego bym nie zrobił – zapewniał wczoraj sąd Mateusz S.

Mniej wina w Europie

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie