Właściciel przedsiębiorstwa oszukiwał ZUS i fiskusa

(vig)
W zakładzie przetwórstwa spożywczego w Krzepicach pracownicy mieli umowy na pół etatu, a pracowała po 10-12 godzin dziennie. Pracodawcy prowadzili podwójną dokumentację wynagrodzeń.

W zakładzie przetwórstwa spożywczego w Krzepicach pracownicy mieli umowy na pół etatu, a pracowała po 10-12 godzin dziennie. Pracodawcy prowadzili podwójną dokumentację wynagrodzeń. Odprowadzali mniejsze składki i podatki.

Sprawa wyszła na jaw podczas postępowania karnego dotyczącego gróźb karalnych przeciwko prywatnemu przedsiębiorcy. Policjanci znaleźli w mieszkaniu osoby podejrzanej kserokopię dotyczącą podwójnej dokumentacji o zarobkach w przedsiębiorstwie przetwórstwa spożywczego w Krzepicach. Podczas śledztwa okazało się, że właściciel przedsiębiorstwa, kierownik firmy, główna księgowa i księgowy zmuszali pracowników do podpisu fikcyjnej umowy na pół etatu. A w rzeczywistości załoga pracowała w pełnym wymiarze godzin. Ludzie dostawali większe wynagrodzenie do ręki, ale w oficjalnej dokumentacji figurowało mniejsze uposażenie.

– Ta podwójna dokumentacja: inna dla wewnętrznych rozliczeń, i inna dla Zakładu Ubezpieczeń Społecznych i Urzędu Skarbowego funkcjonowała przez lata – mówi Romuald Basiński, rzecznik częstochowskiej prokuratury. – Zatrudniając ludzi na pół etatu pracodawca odprowadzał od nich mniejsze zaliczki ubezpieczeniowe i niższy podatek. Biegły księgowy wyliczył, że w tym okresie zakład „zaoszczędził” przez to około 270 tys. zł. Dotyczyło to ponad 100 pracowników. Zostali oni pokrzywdzeni, bo składki na ZUS okazały się mniejsze od tego co faktycznie wypracowali.

Podczas śledztwa wyszło też na jaw, że załoga była zmuszana do pracy niekiedy przez 10-12 godzin dziennie, a także w wolne ustawowo dni, a nie dostawała wynagrodzenia za nadgodziny. Okazało się też, że ludzie zatrudnieni w tym zakładzie musieli na swój koszt robić badania okresowe, choć przepisy nakładają ten obowiązek na pracodawcę. Część badań w ogóle była fikcyjna, dlatego aktem oskarżenia objęto też lekarza, który wystawiał zaświadczenia nie badając pracowników, choć byli przecież zatrudnieni w zakładzie przetwórstwa spożywczego. Medyk – jako jedyny spośród oskarżonych – nie przyznaje się do winy. Twierdzi, że nie wystawiał bez badań zaświadczeń. Ale pracownicy mówią co innego. Zapewniają, że choć nie byli badani, zaświadczenia dostali.

– Księgowy w okresie śledztwa próbował spalić faktyczną dokumentację. Zniszczył jej część, dlatego postawiono mu zarzut utrudniania postępowania karnego – informuje rzecznik częstochowskiej prokuratury. – W zakładzie przetwórstwa spożywczego na dodatek doszło do dwóch wypadków, o których pracodawca nie zawiadomił Państwowej Inspekcji Pracy. A to było jego obowiązkiem.

Oskarżonym grozi teraz kara od 2 do 8 lat pozbawienia wolności. Proceder w krzepickim przedsiębiorstwie nie jest wyjątkiem.

– Przy dużym obecnym bezrobociu pracownicy są często bezradni, szczęśliwi że mają pracę. Panuje wśród nich zmowa milczenia, bo chcą utrzymać pracę. Ale takie praktyki, których dopuszczają się pracodawcy, są niedozwolone – komentuje prokurator Basiński.

Mniej wina w Europie

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie