Tacy sami jak my

(vig)
Dorota (na pierwszym planie) z zapałem zajmuje się rysunkiem. W głębi widać Mateusza, maskotkę grupy.
Dorota (na pierwszym planie) z zapałem zajmuje się rysunkiem. W głębi widać Mateusza, maskotkę grupy.
Nie kłamią, bo nie potrafią. Są szczere, mówią to, co myślą. Dają więcej miłości niż zwykłe zdrowe dzieci – mówi Beata Mstowska o podopiecznych Stowarzyszenia na Rzecz Osób z Upośledzeniem Umysłowym w Częstochowie.

Nie kłamią, bo nie potrafią. Są szczere, mówią to, co myślą. Dają więcej miłości niż zwykłe zdrowe dzieci – mówi Beata Mstowska o podopiecznych Stowarzyszenia na Rzecz Osób z Upośledzeniem Umysłowym w Częstochowie.

Stowarzyszenie gnieździ się w klitce na piętrze kamienicy przy ul. Waszyngtona 62. Prowadzi tu klub dla dzieci z upośledzeniem umysłowym, gdzie spędzają trzy popołudnia w tygodniu.

– Rodzice mogą w tym czasie odpocząć, wykorzystać czas dla siebie – mówi Iwona Ciesielska, szefowa stowarzyszenia. – A dla naszych dzieci to okazja, żeby pobyć razem, zająć się czymś innym niż w domu. Z zajęć klubu korzysta około 20 osób. Czterdzieścioro chodzi na basen raz w tygodniu.
Pani Iwona mówi: „dzieci”, choć na zajęcia do klubu w większości przychodzą dorośli podopieczni stowarzyszenia. Tak ich jednak nazywają wszyscy: rodzice, terapeuci i wolontariusze. 31-letnia Dorota ciekawie wypatruje gości. Dopytuje kto przyszedł, chce od razu rozmawiać. Jest elokwentna, udziela innym głosu. Widać, że rządzi grupą, a inni mają przed nią respekt.

– Naprawdę ciekawie spędzamy czas – przekonuje. – Chodzimy do parku na spacery. Robimy gazetkę, mamy zajęcia plastyczne – opowiada.

Ściana salki, w której grupa ma zajęcia, jest oblepiona kolorowymi rysunkami, wycinankami i wydzierankami.

– Ta praca jest moja – Dorota pokazuje barwną postać wyklejoną na kartonie, efekt ostatnich zajęć.

– Mati! Pokaż też swoją pracę! – wolontariuszki zachęcają 16-letniego Mateusza, żeby pochwalił się tym, co dzisiaj zrobił. Mateusz urodził się z zespołem Downa. Nie mówi, ale po swojemu umie porozumieć się z otoczeniem.

– To maskotka grupy, kochana, całuśna osoba, której nie da się nie lubić. Jego uśmiech promieniuje na nas wszystkich – opowiada socjoterapeutka Roma Pietrzak, która prowadzi zajęcia w klubie. Przedstawia po kolei wszystkich podopiecznych. O każdym mówi coś dobrego. – Dorota dba o porządek. Kasia to ciepła, wrażliwa osoba. Marta zajmuje się komputerem. Ma zdolności plastyczne i większość prac jest jej autorstwa. Wiesio jest obowiązkowy, skrupulatnie wypełnia swoje obowiązki, chętnie dyżuruje. Ania to nasza zawadiaka – wskazuje na dwudziestokilkuletnią uśmiechniętą dziewczynę. –

Opowiada nam swój dzień, radzi się w problemach. Emanuje swoją energią – dodaje.

– A co możecie powiedzieć o Krzysiu? – terapeutka pyta innych podopiecznych.
– To dobry kolega. Dba o nas – padają odpowiedzi.
– To nasz klubowy dżentelmen, pilnuje, żeby innym nie stała się krzywda – przyznaje Dorota.

Podopiecznymi stowarzyszenia są osoby z różnym stopniem upośledzenia umysłowego, obniżoną sprawnością intelektualną i psychiczną, z zespołem Downa. Gdyby nie klub, 43-letnia Beata musiałaby spędzać popołudnia włócząc się po mieście. Jej opiekunem jest brat, który pracuje przez większość dnia. W klubie Beata, tak jak i pozostali, uczestniczy w zajęciach usprawniających manualnie. Nie jest sama. Podopieczni stowarzyszenia uczą się też samodzielności. Na zajęciach „Sam w mieście” chodzą do urzędów i instytucji, i ćwiczą czynności, które są proste dla ludzi zdrowych np. zakup biletu autobusowego.

– Próbujemy usprawnić podopiecznych do życia w społeczeństwie, by mogli poradzić sobie w różnych sytuacjach i normalnie funkcjonować tak jak inni – mówi Roma Pietrzak. – Pracujemy też z ich emocjami. Rozmawiamy o odczuciach, emocjach, które towarzyszą im każdego dnia, o ich problemach.
Aneta ma 16 lat. Urodziła się zdrowa, ale w wieku 10 miesięcy zachorowała na zapalenie oskrzeli.

– Dostawała bardzo silny antybiotyk dwa razy dziennie. I po chorobie przestała się rozwijać – opowiada jej mama Barbara Sojka. – Dopiero później lekarze stwierdzili, że przyczyną mogło być przedawkowanie leku.

Aneta jest teraz na etapie rozwoju sześciolatka. Chodzi do szkoły życia.

– Odkąd trafiła do klubu, więcej mówi i częściej radzi sobie sama. Jest spokojniejsza – mówi jej mama.

Odwrotnie było z Martą. Dziewczyna ma teraz 28 lat. Po urodzeniu wyglądała na zdrowe dziecko. Dostała 10 punktów w skali Apgar. Nikt nie podejrzewał, że choruje na fenyloketonurię.

– W tamtych czasach nie robiono testu po urodzeniu na tę chorobę. Lekarze rozpoznali ją, kiedy córka miała 18 miesięcy. A wtedy było już za późno – wspomina jej mama Iwona Ciesielska. – Gdyby miała odpowiednią dietę, byłaby teraz zdrowa.

Rodzice dzieci niepełnosprawnych umysłowo przyznają, że nie od razu zaakceptowali ich chorobę, musieli do tego dojrzeć i nauczyć się z tym żyć. Niektórzy zamykają się ze swoim problemem. Inni stają się nadopiekuńczy wobec dziecka. Uważają, że skoro los je upośledził, to trzeba je wyręczać w
najprostszych czynnościach.

– Nic bardziej mylnego! – mówi Iwona Ciesielska. – Nie można robić z nich kalek. Muszą sobie same radzić w życiu. To dzieci takie same jak my wszyscy! Pokazujemy to na Dniu Godności organizowanym co roku w Częstochowie – dodaje.

A Beata Mstowska wspomina jak swojego ośmioletniego syna wysłała po raz pierwszy na kolonie.

– Miała to być próba na pięć dni – opowiada. – Płakałam ja, Mateusz i jego brat. To był koszmar. Nie umiałam rozstać się z dzieckiem, które nie mówi. Pojechałam na kolonie po dwóch tygodniach. Mateusz zobaczył mnie, ale odwrócił się i pobiegł na stołówkę z innymi dziećmi. Zaaklimatyzował się tam.
Ania Nowak, studentka drugiego roku pedagogiki Akademii im. Długosza w Częstochowie jest wolontariuszką w klubie przy ul. Waszyngtona od zeszłego roku.

– To wesołe, fajne dzieci. Polubiłam je – mówi o podopiecznych. – Trzeba je traktować normalnie, rozmawiać tak jak z innymi zdrowymi ludźmi. Też potrzebują ciepła i miłości jak każdy z nas. Wystarczy dać im trochę uczucia, a oddają go trzy razy tyle.

Po co nam Polski Ład?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie