Szkoła życia

VIOLETTA GRADEK
Nie dla wszystkich dzieci wakacje są okresem wypoczynku. Niektóre z nich pracują.  foto: JACENTY DĘDEK
Nie dla wszystkich dzieci wakacje są okresem wypoczynku. Niektóre z nich pracują. foto: JACENTY DĘDEK
17-letni Krystian, uczeń technikum pracuje od piątej do siódmej rano. Zajmuje się kolportażem domowym. Roznosi do specjalnym skrzynek zamontowanych przy mieszkaniach zamówioną gazetę.

17-letni Krystian, uczeń technikum pracuje od piątej do siódmej rano. Zajmuje się kolportażem domowym. Roznosi do specjalnym skrzynek zamontowanych przy mieszkaniach zamówioną gazetę. 15-letni Mateusz, uczeń trzeciej klasy gimnazjum sprzedawaniem prasy na częstochowskich ulicach latem zarabia na wakacyjny wyjazd i drobne przyjemności. Jego kolega, 13-letni Patryk pracuje w wakacje już drugi rok. Składa pieniądze na kupno motocykla. Obaj wstają codziennie o czwartej rano, przed piątą odbierają z Ruchu prasę. Z kilkoma kolegami rozstawiają się na skrzyżowaniu alej: Jana Pawła II z Armii Krajowej i próbują sprzedawać gazety kierowcom zatrzymującym się przed światłami.

- Da się trochę zarobić - przyznają chłopcy - od 10 do 20 zł, w zależności ile mamy tytułów i ile sztuk gazet. Trzymamy się razem, bo zdarzało się, że próbowano nas okraść - mówią.
Kilkaset metrów dalej koczują dwie trzynastoletnie dziewczynki. Obydwie zdały do pierwszej gimnazjalnej. Znają się z podwórka. Mieszkają w Domu Księcia przy al. Wolności.
- Wczoraj zarobiłam 8 zł. Może uda mi się uzbierać tyle, żeby mieć pieniądze na obóz - mówi Teresa. - W domu się nie przelewa. Mama jest na rencie, a mam jeszcze cztery siostry.
Martyna też zbiera na obóz, bo wie, że jej rodzicom nie jest łatwo utrzymać siedmioosobową rodzinę.
- Rodzice zapłacili mi za pobyt na obozie, ale chciałabym mieć pieniądze na własne wydatki - mówi.

14-letni Łukasz i 13-letni Maciek oferują kierowcom wyjeżdżającym z parkingu przy McDonaldzie umycie szyby w samochodzie. Ze szczotką, ścierką i płynem do mycia chodzą od auta do auta. Większość kierowców przecząco macha ręką. W ciągu kilku chwil, kiedy samochody oczekują na zmianę świateł, chłopcom nie uda się porządnie umyć szyby. Niektórzy kierowcy doceniają jednak samą chęć dzieci do pracy i dają im drobne.
- Pracujemy w różnych miejscach nie tylko przy trasie. Chodzimy na parkingach przy supermarketach. Nie udajemy, że chcemy przetrzeć szybę, tylko naprawdę ją myjemy - zapewnia Maciek.

- Nie oszczędzam tylko dla siebie. Często kupuję coś do jedzenia do domu, bo rodzice są bez pracy, a mam jeszcze młodsze rodzeństwo - mówi Łukasz.
12-letni Piotrek przyjeżdża z poziomkami czy jagodami na ryneczek na Wałach Dwernickiego z Kruszyny. Czasami stoi z mamą, ale często handluje sam.
- Do lasu trzeba iść o świcie - przyznaje chłopiec. Pomaga nie tylko zbierać owoce w lesie i sprzedawać je na targowisku, ale pracuje też z rodzicami w polu.
W Młodzieżowym Biurze Pracy przy częstochowskim OHP jest zarejestrowanych około 500 nastolatków poszukujących zatrudnienia na wakacje.

- Mamy dla nich tylko 160 ofert - mówi Jadwiga Kozieł, kierownik Młodzieżowego Biura Pracy w Częstochowie. - Najwięcej - bo około 100 osób potrzebuje przetwórnia warzyw i owoców Rarytas. Po kilku nastolatków może zatrudnić producent długopisów Zenith i odlewnia żelwia w Gruszewni. Dla kilkunastu osób mamy ofertę pracy przy kolportowaniu ulotek reklamujących supermarkety.
Czasami zdarzają się oferty sprzedaży krzyżówek czy cegiełek np. na PCK. Chętnych do pracy jest jednak zawsze więcej niż ofert zatrudnienia.
- Około 50 dzieci zarejestrowanych u nas pracuje cały rok. Jeśli wyjeżdżają gdzieś na wakacje to zastępują ich rodzice - mówi kierownik MBP. - Za roznoszenie ulotek dzieci zarabiają około 200-300 zł miesięcznie. To duże wsparcie finansowe dla rodzinnego budżetu.

Młodzieżowe Biuro Pracy rejestruje dzieci od 15. roku życia, które szukają zatrudnienia, ale jak mówią pracownicy placówki zgłaszają się tu i młodsi chętni do pracy.
- Dzieci chcą pomóc rodzicom, zarobić na swoje potrzeby. Uczą się, jak rozmawiać z pracodawcą, poznają wymagania stawiane pracownikom. Taka praca to dla nich szkoła życia - mówi Jadwiga Kozieł.
Andrzej Stawiarski, dyrektor Państwowej Izby Pracy w Częstochowie uważa, że praca dzieci wiąże się z pewnymi zagrożeniami dla nich.
- Wielu gazeciarzy pracuje przy skrzyżowaniach, które są miejscami niebezpiecznymi. Rodzice powinni być wyczuleni na to, gdzie dzieci pracują, czy zostały przeszkolone i uzyskały odpowiednie kwalifikacje - mówi. - Niestety, nie regulują tego przepisy prawa pracy, ponieważ z dziećmi zawierana jest umowa cywilnoprawna i nie ma tu relacji pracodawca - pracownik.

500 zł podwyżki dla mundurowych.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie