Ratownicy apelują o rozsądek nad wodą

Mariusz Pietrzyk
Do wypadków dochodzi najczęściej na niestrzeżonych kąpieliskach. Fot. Mariusz Pietrzyk
Do wypadków dochodzi najczęściej na niestrzeżonych kąpieliskach. Fot. Mariusz Pietrzyk
Siedem osób utonęło od początku wakacji w akwenach regionu częstochowskiego. - To najtragiczniejszy rok w historii - mówią ratownicy WOPR. Wszystkie tragedie rozegrały się na niestrzeżonych kąpieliskach, przede ...

Siedem osób utonęło od początku wakacji w akwenach regionu częstochowskiego. - To najtragiczniejszy rok w historii - mówią ratownicy WOPR.

Wszystkie tragedie rozegrały się na niestrzeżonych kąpieliskach, przede wszystkim w głębokich gliniankach.

- To bardzo zdradliwe akweny - ostrzega wiceprezes Zarządu Okręgu Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego w Częstochowie Kazimierz Żak. - Są tam zimne prądy, które powodują gwałtowne ochłodzenie mięśni, a także różne chaszcze oplatające nogi. Nie brakuje też na dnie starych urządzeń po kopalniach gliny, o które można uderzyć np. przy skokach do wody.

Ale nie tylko głębia i zalegający w niej złom są przyczynami utonięć. Równie często o życiu bądź śmierci kąpiących się decyduje brawura.

- Nie brakuje "kozaków", którzy najpierw wypiją z kolegami po kilka piw, a potem szukają ochłody w wodzie - mówi ratownik Jacek Nowak.

Ofiary wody

Czarna seria rozpoczęła się już 7 lipca. W Lelowie utonął wtedy 34-letni wędkarz z Zawiercia. Do tej pory nie wiadomo, czy wpadł do wody, bo chciał wyciągnąć rybę, czy może poślizgnął się na brzegu.

Trzy dni później życie straciła 28-letnia częstochowianka. Poszła popływać w starej gliniance przy ul. Zaciszańskiej i nie wróciła. Nurkowie wyłowili jej zwłoki jeszcze tego samego dnia.

Po niej, także w gliniance, tyle że o wdzięcznej nazwie "Adriatyk" utonął 52-letni częstochowianin. A potem z życiem rozstał się w wodzie 37-letni mieszkaniec Radomska (w miejscowości Łęg), 21-letni częstochowian (glinianka ?Bałtyk?, oraz 40-letnia kobieta, którą wyłowiono 28 lipca z zalewu w Poraju i 16-letni mieszkaniec Częstochowy, który utonął 2 sierpnia w Zaborzu.

- Jestem przerażony, bo jeszcze nigdy w historii w ciągu jednego miesiąca nie zginęło aż tylu ludzi - twierdzi prezes Żak. - W ubiegłym roku nie było ani jednego utonięcia, a dwa lata temu tylko dwa.

Winna pogoda i brak pieniędzy

Dlaczego w tym roku jest tak wielu topielców? Zdaniem ratowników pogoda sprawia, że więcej osób szuka ochłody nad wodą. Jedną z ważnych przyczyn jest także spadek liczby akwenów, nad którymi sprawują pieczę ratownicy. - Samorządom brakuje pieniędzy, więc większość akwenów pozostaje bez nadzoru - twierdzi prezes Żak. - Jeszcze parę lat temu np. na "Bałtyku-Adriatyku" był basen z siatką, w którym można było bezpiecznie pływać. Teraz panuje tam wolna amerykanka.

Wprawdzie WOPR i policja na mocy porozumienia podpisanego z miastem patrolują obecnie znacznie częściej oba akweny, to jednak nie są w stanie ani wyciągać ludzi siłą z wody, ani zabraniać wchodzenia do niej. - Możemy ukarać ludzi łamiących zakaz kąpieli grzywną w wysokości 250 zł, by nie łamali przepisów - mówi Katarzyna Staciwa, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji. - Trudno jednak utrzymywać w tym rejonie stałe patrole, które będą obchodziły zbiorniki i przekonywały ludzi, że nie wolno tu pływać.

Wjazd samochodem do centrum niemożliwy?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie