Raków Częstochowa wygrywa ze Śląskiem Wrocław 2:0. Zwycięski powrót do domu drużyny trenera Papszuna. Zobaczcie ZDJĘCIA

Jacek Sroka
Jacek Sroka
Mecz Rakowa ze Śląskiem odbył się na modernizowanym stadionie w Częstochowie. Zobacz kolejne zdjęcia. Przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE fot. Bartłomiej Romanek
Raków Częstochowa wygrał ze Śląskiem Wrocław 2:0 w meczu otwierającym 27. kolejkę PKO Ekstraklasy. Podopieczni trenera Marka Papszuna po 706 dniach przerwy wrócili na swój stadion przy ul. Limanowskiego i odnieśli zasłużone zwycięstwo po golach Davida Tijanicia i Marcina Cebuli. Było to pierwsze od 23 lat spotkanie najwyższej klasy rozgrywkowej rozegrane w Częstochowie. Zobaczcie zdjęcia z meczu Raków - Śląsk.

Raków Częstochowa - Śląsk Wrocław 2:0

23 kwietnia zapisze się w historii Rakowa. Klub z Częstochowy po blisko dwóch latach gry w Bełchatowie wrócił na własny stadion.
- Bardzo się cieszymy, że mogliśmy wrócić na swój obiekt. Super, że skończyły się wyjazdy do Bełchatowa i znów gramy w Częstochowie - powiedział Patryk Kun, który jako jeden z niewielu piłkarzy Rakowa miał okazję występować na Limanowskiego w I lidze. Większość podopiecznych Marka Papszuna przyszła do klubu już po awansie do PKO Ekstraklasy i był to ich premierowy występ pod Jasną Góra.

Potyczkę w Częstochowie na długo zapamięta również trener gości Jacek Magiera, który jest przecież wychowankiem Rakowa. Mecz rozgrywany był bez publiczności, ale na jedynej oddanej do użytku trybunie zasiadło sporo osób związanych z klubem. Kibice oglądali też występy piłkarzy z dachu pobliskiego bloku.

ZOBACZCIE ZDJĘCIA Z MECZU RAKÓW - ŚLĄSK

Spotkanie Rakowa ze Śląskiem tak naprawdę rozgrywane było na placu budowy, bo stadion na Limanowskiego ciągle jest modernizowany. Prace mają zakończyć się dopiero w lipcu, gdy boisko otaczać będą trzy trybuny. Na razie udało się zamontować sztuczne oświetlenie i podgrzewaną murawę, rozłożyć trawę z rolki oraz postawić trybunę na 1000 miejsc, ale stan zaplecza nadal pozostawia sporo do życzenia.

- Może nasz dom nie jest do końca wybudowany, może nie ma łóżek, ale są materace i jedno piętro. Jestem zwolennikiem powiedzenia: małe, ciasne, ale własne. I że wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej - stwierdził Marek Papszun.

I połowa pierwszego od 23 lat spotkania najwyższej klasy rozgrywkowej w Częstochowie nie była wielkim widowiskiem. Widać było, że piłkarze dopiero przyzwyczajali się do nowego obiektu. Lekką przewagę miał Raków, ale uderzenia Bena Ledermana i Vladislavsa Gutkovskisa obronił młody bramkarz Śląska Michał Szromnik, a rozgrywający setny mecz w barwach Rakowa Igor Sapała z rzutu wolnego uderzył obok słupka. Łotysz miał najlepszą okazję do przerwy, ale po podaniu Kuna zamiast strzelać dotknął piłki ręką w polu karnym.

W przerwie trener Papszun wpuścił na boisko Davida Tijanicia i Słoweniec okazał się bohaterem częstochowian. Już w pierwszym kontakcie z piłką wpisał się na listę strzelców. Akcję bramkową zaczął Fran Tudor, który płasko dośrodkował do Gutkjovskisa, a ten wyłożył piłkę Tijaniciowi. Słoweniec precyzyjnym uderzeniem z 14 m odczarował stadion na Limanowskiego i zdobył swojego szóstego gola w tym sezonie.

Śląsk zaatakował dopiero po przerwie, gdy w Częstochowie zaczął padać deszcz. Dobre okazje mieli Dino Stiglec i Israel Puerto, ale nadal groźniejsze były akcje Rakowa. Świetne okazje do podwyższenia wyniku mieli Gutkovskis i Tijanić. Obaj znaleźli się z piłką w polu karnym gości, ale nie mieli miejsca na oddanie celnego strzału.

Później równie dobrą okazję miał Jakub Arak. Rezerwowy napastnik częstochowian biegł sam na bramkę wrocławian, ale tuż przed linią pola karnego został sfaulowany przez Konrada Poprawę. Obrońca Śląska ukarany został czerwoną kartką i wyleciał z boiska, ale uderzenie z wolnego Ivi Lopeza trafiło w mur gości.

Grający w dziesiątkę wrocławianie nie byli już w stanie zagrozić bramce Dominka Holca. Śląsk doznał pierwszej porażki pod widzą prowadzącego ten zespół od miesiąca trenera Magiery. Wygraną Rakowa w końcówce przypieczętował po indywdualnej akcji Marcin Cebula potwierdzając, że jest ostatnio w wysokiej formie.

Raków Częstochowa - Śląsk Wrocław 2:0 (0:0)
Bramki
1:0 David TIjanić (48), 2:0 Marcin Cebula (85)

Sędziował Paweł Raczkowski (Warszawa)

Żółte kartki Lederman, Piątkowski (Raków) - Piasecki, Puerto (Śląsk)

Czerwona kartka Poprawa (74, Śląsk)

Raków Holec – Piątkowski, Niewulis, Arsenić – Tudor, Sapała (46. Tijanić), Lederman (63. Schwarz), Kun – Wdowiak (71. Ivi Lopez), Gutkovskis (71. Arak), Cebula (87. Malinowski).

Śląsk Szromnik – Bejger, Poprawa, Puerto – Janasik, Lewkot (60. Makowski), Mączyński, Stiglec (68. Zylla) – Pich (81. Pawłowski), Piasecki (60. Expósito), Praszelik (60. Sobota).

Polacy najaktywniejsi w Europie

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie