Potop z nieba

ROBERT KNYSAK
Wiele posesji przy ulicy Wolności we wtorkowe popołudnie wyglądało jak po przejściu huraganu.
Wiele posesji przy ulicy Wolności we wtorkowe popołudnie wyglądało jak po przejściu huraganu.
Mieszkańcom Rędzin wydawało się, że będzie to zwykła burza, ale kiedy lunął deszcz i grad zrozumieli, że znaleźli się w centrum rozszalałego żywiołu. W ciągu kilkudziesięciu minut spadło tu przeszło 40 litrów wody na ...

Mieszkańcom Rędzin wydawało się, że będzie to zwykła burza, ale kiedy lunął deszcz i grad zrozumieli, że znaleźli się w centrum rozszalałego żywiołu. W ciągu kilkudziesięciu minut spadło tu przeszło 40 litrów wody na metr kwadratowy gruntu.

Przez kilka następnych godzin wtorkowego popołudnia przechodziły następne fale ulewy i wkrótce sytuacja w gminie stała się na tyle dramatyczna, że ogłoszono alarm powodziowy. Do Rędzin wezwano jednostki straży pożarnej z całej oklicy, również z Częstochowy i Katowic. Przybyli tu także przedstawiciele Centralnego Zarządu Kryzysowego.

Nagłego ataku ulewy, w kilku miejscach w gminie nie wytrzymały zabezpieczenia przeciwpowodziowe, nawet te, które niedawno odnawiano i rozbudowywano. Sytuacja była poważna przy ulicy Stawowej w Rędzinach, gdzie przepełnił się zbiornik retencyjny, a woda zaczęła podtapiać domy i ulice znajdujące się obok niego. Przepełnił się też niedawno pogłębiany rów odwadniający w Koninie. Jest teraz szeroki i głęboki na dwa metry, ale i tak nie mógł pomieścić wody, która wylewając się z niego zatapiała ulice i okoliczne pola. Piwnice wielu rędzińskich domów były w wodzie.

Kaprys natury najdotkliwiej odczuli jednak właściciele kilkunastu posesji leżących przy ulicy Wolności (drogi krajowej na Radomsko) na styku gminy i miasta Częstochowy.
Dramaturgia potopu rozgrywała się na tym terenie nie tylko w ciągu popołudnia, ale przez całą noc i następny dzień. Stojące tu domy znajdują się w dołku, do którego spływała woda z okolicznych wzniesień. Niektóre posesje są nawet metr poniżej poziomu ulicy, a w kulminacyjnym punkcie powodzi woda przelewała się przez nią. Skutki oberwania chmury mieszkańcy ulicy Wolności odczuli już po piętnastu minutach ulewy.

- Początkowo próbowaliśmy uszczelniać drzwi ręcznikami, ale kiedy woda przedarła się sąsiednią uliczką mąż kazał mi uciekać z naszym dwumiesięcznym dzieckiem - opowiada ze łzami w oczach Renata Wawrzak. - Zalało nam dom i warsztat z maszynami. Kotłownia zalana jest po sufit, w kuchni jest metr wody. Dwa tygodnie temu kupiliśmy nową pralkę i lodówkę, wszystko jest w wodzie, nie zdążyłem ich wynieść - dodaje z niedowierzaniem jej mąż Paweł.

Podobna sytuacja była w sąsiednich domach tej części gminy - Józefa Hofmana, Marii Szabat, Siemińskich i innych. Oddziały straży pożarnej z Rędzin, Rudnik, Kłomnic i Częstochowy początkowo nie były w stanie skutecznie walczyć z powodzią. Ich ?szlamówki? nie mogły wypompować nadmiaru wody ciągle spływającej w krytyczne miejsce. Masy wody nie mogły też przepłynąć kanałem udrażniającym pod ulicą, który z resztą był częściowo zablokowany. Po sześciu godzinach od uderzenia fali powodziowej sytuacja ciągle nie była opanowana.

- Moment krytyczny dalej trwa, nadal spływa woda opadowa, której nie można odpompować - mówił o ósmej wieczorem st. bryg. Zbigniew Pyka, komendant miejski częstochowskiej Państwowej Straży Pożarnej. - Czekamy na specjalną pompę o dużej wydajności, która umożliwi pompowanie takiej ilości wody na dalszą odległość. Pracuje ona obecnie w Kiedrzynie, gdzie jest duża awaria. Od deszczu ucierpiały nie tylko same Rędziny, ale i Częstochowa.

Wieczorem na terenie gminy pracowało nadal 10 jednostek straży pożarnej i spodziewano się wsparcia. Do tego czasu udało się zażegnać niebezpieczeństwo powodzi na ulicach Kościuszki, Szkolnej, Okupnickiej oraz w Koninie i Ołowiance. Na zalanych terenach przy Wolności zdołano wreszcie uruchomić pompę o zwiększonej wydajności. Teren oświetlono i strażacy pracowali tu całą noc. Mieszkańców zatopionych domów ewakuowano. Jak nas zapewnił wójt gminy Krzysztof Nowak zorganizowano im transport, nocleg, łóżka, koce, żywność i niezbędną pomoc w pobliskiej szkole podstawowej. Przygotowano ponad 20 miejsc. Część poszkodowanych schroniła się u sąsiadów i krewnych.

- W obecnej chwili środki własne gminy są niewystarczające, dlatego zajmujemy się koordynacją działań i zgłaszamy wszystkie potrzeby do Centrum Zarządzania Kryzysowego - powiedział nam ppłk Wiesław Prusaczyk, naczelnik częstochowskiego zarządzania kryzysowego. - Kiedy opadnie woda będzie można oszacować szkody i w razie konieczności pomóc gminie. Mieszkańcy gminy będą mogli liczyć na konkretną pomoc finansową, o ile po naszej interwencji wojewoda uzna wydarzenia w Rędzinach za klęskę żywiołową. Będzie to możliwe dopiero po dokonaniu analizy powstałych strat i szkód.

Polacy smakoszami czekolady

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie