Panienki pod lupą

GRAŻYNA FOLARON
"Życie" w agencji towarzyskiej zaczyna się bardzo późnym wieczorem. Foto: JAKUB MORKOWSKI
"Życie" w agencji towarzyskiej zaczyna się bardzo późnym wieczorem. Foto: JAKUB MORKOWSKI
Nie idealnie, ale i nie najgorzej - brzmiała ocena stanu higieniczno-sanitarnego po wtorkowej kontroli przeprowadzonej przez Sanepid w agencji towarzyskiej na Zawodziu.

Nie idealnie, ale i nie najgorzej - brzmiała ocena stanu higieniczno-sanitarnego po wtorkowej kontroli przeprowadzonej przez Sanepid w agencji towarzyskiej na Zawodziu. Kontrola prowadzona w asyście funkcjonariuszy Straży Miejskiej trwała od godz. 18.00 do 21.30. Inspektorzy sprawdzili m. in. jak i czym przeprowadza się w agencji dezynfekcję, jak i gdzie prana jest bielizna pościelowa i ręczniki, skontrolowali również stan czystości materacy na łóżkach, czystość w sanitariatach itp.

Agencja towarzyska mieści się w wolno stojącym, wynajmowanym budynku, w którym mieszka jej właściciel - młody, dwudziestokilkuletni człowiek. W każdym z czterech pokoi stoją ogromne łóżka, oczywiście z pościelą. Kontrolerzy zastali w agencji dwie przygotowujące się do pracy kobiety: blondynkę i brunetkę. Jak przyznał sam właściciel, liczba pracujących u niego pań jest zmienna, jedne przychodzą, inne odchodzą nie zagrzewając dłużej miejsca. Podczas "wizyty" kontrolerów w agencji nie było żadnych gości - prawdziwy ruch zaczyna się tam dużo później. - Nie stwierdziliśmy żadnych poważniejszych uchybień, więc obyło się bez kar - informuje Janina Sarara, kierownik sekcji higieny komunalnej i środowiska w sanepidzie.

- Właściciel obiecał dostosować się do naszego zalecenia, by bielizna pościelowa prana była w pralni chemicznej. Obiecał również donieść nam książeczki zdrowia zatrudnianych pań. Sprawdzimy, na jakim stanowisku są zatrudnione i czy badania lekarskie dostosowane są do charakteru ich pracy.
Pracownicy częstochowskiego sanepidu dopiero w tym roku zaczęli kontrolować agencje towarzyskie. Do tej pory sprawdzono już kilka takich placówek.
- Wcześniej ich nie kontrolowaliśmy, bo nie było i nadal nie ma przepisów określających wymogi sanitarno-higieniczne obowiązujące w tego typu placówkach, tak więc nie mieliśmy ich nawet w naszej ewidencji - tłumaczy Janina Sarara.

- W tym roku o udział naszych inspektorów w kontrolach poprosiła policja. Robimy to w terminach i w miejscach wskazywanych każdorazowo przez Komendę Miejską Policji. Wyjątkiem była ostatnia inspekcja. O jej przeprowadzenie zwróciła się do nas Straż Miejska działająca na wniosek jednego z radnych.

Uwaga na chińskie telefony

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie