Nasza młoda sztuka w Ameryce

WIESŁAW PASZKOWSKI
Jerzy Kędziora podczas aranżacji wystawy. Jego balansująca rzeźba stała się zwornikiem ekspozycji. Foto: FILIP TARCZEWSKI
Jerzy Kędziora podczas aranżacji wystawy. Jego balansująca rzeźba stała się zwornikiem ekspozycji. Foto: FILIP TARCZEWSKI
Liceum Sztuk Plastycznych im. J. Malczewskiego prezentuje prace swoich dyplomantów w centrum sztuki w stolicy Stanów Zjednoczonych. Biżuteria srebrna i ceramika z Częstochowy zrobiły tam furorę.

Liceum Sztuk Plastycznych im. J. Malczewskiego prezentuje prace swoich dyplomantów w centrum sztuki w stolicy Stanów Zjednoczonych. Biżuteria srebrna i ceramika z Częstochowy zrobiły tam furorę. Większość prac sprzedano jeszcze przed oficjalnym otwarciem wystawy. Najbardziej chwalili biżuterię miejscowi artyści.

- Wytypowanie naszej szkoły do prezentacji w Ameryce to na pewno wyraz najwyższego uznania dla niej ze strony pracowników ministerstwa kultury i sztuki. Byli przekonani, że właśnie my potrafimy godnie zaprezentować za oceanem młodą sztukę polską i przygotować się do tego w bardzo krótkim czasie i gorącym okresie. Kiedy prośba dotarła do naszej szkole trwały matury, odbywał się także przegląd najlepszych plastycznych dyplomów uczniowskich z szkół południowej Polski - mówi Jerzy Kędziora, rzeźbiarz i nauczyciel.

Zadanie było iście karkołomne. Trzeba było przygotować prezentację i samemu ją zawieźć na miejsce. Całość musiała się zmieścić w osobistych bagażach trójki reprezentantów szkoły: dyrektor Anny Maciejowskiej, ucznia Filipa Tarczewskiego (reprezentował młodzież i pełnił funkcję tłumacza) i rzeźbiarza Jerzego Kędziory (odpowiedzialnego za aranżację wystawy).

Z inicjatywą zaprezentowania młodej sztuki polskiej wystąpiło do polskiej ambasady w Waszyngtonie centrum Torpedo Factory Art Center mieszczące się w byłej wytwórni torped w Aleksandrii, najstarszej części Waszyngtonu D.C. Niegdyś mieściła się tu czasowa siedziba Jerzego Waszyngtona. Teraz jest to dzielnica antykwariatów, galerii. Przylega do rezerwatu przyrody, w pobliżu przepływa Potomak.

- Już w drugim dniu po przylocie, 20 czerwca, otworzyliśmy ekspozycję. Wystawiliśmy ponad 150 zestawów biżuterii i 20 obiektów ceramicznych. Wernisaż był zaplanowany dopiero na 10 lipca, ale nie pozostawaliśmy bezczynni. Odwiedzaliśmy artystów centrum w ich pracowniach, a oni składali nam rewizyty - opowiada Jerzy Kędziora.

Torpedo Factory Art Center powstało w budynkach byłej wytwórni torped. Urządzono je w stylu postindustrialnym. Powstało tutaj wiele galerii, a także 90 pracowni, które oddano artystom z całego świata. W niektórych pracuje nawet po kilka osób, w sumie przebywa tam 160 twórców z Filipin, Japonii, Chin, Europy i Ameryki. Uprawiają swoją tradycyjną sztukę lub twórczość nowoczesną.
Waszyngton jest małym czystym pełnym zieleni miastem. Pełno w nim muzeów o bardzo bogatych zbiorach. Wszystkie można zwiedzać za darmo. Mimo to ekspozycja szkoły częstochowskiej wzbudziła ogromne zainteresowanie.

- Podobała się szczególnie nasza biżuteria srebrna, stworzona przez najzdolniejszych uczniów naszej szkoły w ciągu kilku ostatnich lat. Biżuteria w Ameryce jest niezwykle bogata, ale też bardzo konwencjonalna. Tymczasem myśmy zaprezentowali coś zupełnie świeżego. Najlepiej potrafili to docenić właśnie artyści. Dużo pochwał zebrała także nasza ceramika. Większość eksponatów była sprzedana na długo przed oficjalnym otwarciem - wspomina Filip Tarczewski.

Jerzy Kędziora co roku urządza noc Kupały. Nawet będąc poza krajem nie chciał zrezygnować z tej tradycji. Dlatego zaprosił do współpracy miejscową Polonię, która już wcześniej planowała urządzić Wianki. W noc św. Jana rozpalono ognisko i w pełnej tajemnicy, nocą przekradano się nad Potomak, by puszczać na jego wody wianki.
Potrafili zyskać sobie sympatię Polaków i Amerykanów. Promowali za oceanem nie tylko szkołę, ale także Częstochowę i ideę tworzenia w naszym mieście uniwersytetu. Zebrali wiele deklaracji wsparcia.

- Już od sierpnia powinni przyjeżdżać do Częstochowy pierwsi goście: artyści i właściciele galerii sztuki. Artyści deklarują pracę z uczniami i urządzanie dla nich wykładów i warsztatów - zapewnia Jerzy Kędziora.
Wernisaż stał się prawdziwym sukcesem. Przybyło wielu oficjalnych gości: senatorowie amerykańscy, reprezentanci Polonii i politycy z kraju. O wystawie pochlebnie napisały nie tylko małe gazety, ale także nieskory do pochwał dziennik "Washington Post".

Będzie nowe święto państwowe?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie