Majówka ze studentami

GRAŻYNA FOLARON
Humory dopisywały wszystkim - i maluchom, i nastolatkom. Foto: GRAŻYNA FOLARON
Humory dopisywały wszystkim - i maluchom, i nastolatkom. Foto: GRAŻYNA FOLARON
Dzięki działaczom Niezależnego Zrzeszenia Studentów Politechniki Częstochowskiej 27 wychowanków domu dziecka we Wrzosowej miniony weekend spędziło w ośrodku wczasowym Hajduczek w Miedznie-Suchanach.

Dzięki działaczom Niezależnego Zrzeszenia Studentów Politechniki Częstochowskiej 27 wychowanków domu dziecka we Wrzosowej miniony weekend spędziło w ośrodku wczasowym Hajduczek w Miedznie-Suchanach. Studenci zorganizowali i opłacili autokar, dołożyli się do wyżywienia, ufundowali nagrody dla zwycięzców przeróżnych konkursów, a także zajęli się opieką nad dziećmi. Fundatorem noclegów była właścicielka Hajduczka.

Przez dwa dni dzieciaki bawiły się od rana do nocy. Rozgrywały mecze siatkówki, prześcigały się w pomysłach na "posąg miłości", próbowały swych sił w konkursie polegającym na wrzuceniu monety trzymanej między kolanami do kubeczka i kieliszka, bawiły się na dyskotece pod drzewami, szukały ukrytego w lesie "skarbu", którym było duże pudło ze słodyczami, puzzlami, długopisami itp. Rzecz jasna nie zabrakło ogniska i pieczenia kiełbasek. Przy ognisku studenci grali na gitarze, a dyrektor Domu Dziecka Anna Domżalska na akordeonie.

Dzieci były zauroczone zarówno tym, że cały dzień są w lesie, na świeżym powietrzu, jak i swymi młodymi opiekunami. - Studenci są super, we wszystkim nam pomagają i cały czas organizują jakieś konkursy z nagrodami - opowiada 14-letni Michał Złotnicki, który zaledwie dwa tygodnie wcześniej przyjechał do Wrzosowej z Łodzi. - Bardzo podobają mi się mieszkające tu psy i kozy. No i to, że cały czas coś jemy, oprócz pysznych posiłków także dużo słodyczy, których w domu dziecka jest bardzo mało.

- Jest świetnie - ocenia 15-letnia Kinga Kaniowska. - Mamy fajnych opiekunów, bardzo luzackich. Możemy swobodnie się zachowywać i robić to, na co mamy ochotę.
- Szkoda, że tak krótko tu będziemy i że tak rzadko wyjeżdżamy na takie wycieczki - dodają Mgda i Agata Łuszczańskie.
Choć studenci z NZS-u domem dziecka we Wrzosowej opiekują się od kilku miesięcy, po raz pierwszy zabrali dzieci na imprezę wyjazdową. Nie ukrywają, że początkowo trochę się tego bali. - Jestem zaskoczona, że te dzieci są tak grzeczne - mówi Beata Juraszek, jedna z organizujących wyjazd studentek. - Zachowywały się lepiej, niż dzieci z tzw. "normalnych" domów.

- Oni są wobec siebie bardzo troskliwi i solidarni - dodaje Agnieszka Jurek. - Znalezionym "skarbem" podzielili się ze wszystkimi bardzo sprawiedliwie.
Studenci są dumni z tego, że wyjazd zorganizowali nie posiadając żadnych środków. Nie szukali też sponsorów, którzy wyłożyliby gotówkę. - Od nikogo nie braliśmy pieniędzy, wszystko "wychodziliśmy? - tłumaczy Artur Plaza, wiceprzewodniczący NZS ds. finansowych. - Dziękujemy wszystkim, którzy nam pomogli i nie ukrywam, że liczymy na dalszą współpracę.

Przyszłym inżynierom praca z dziećmi daje dużo satysfakcji. Widząc, jak wychowankowie domów dziecka potrzebują kontaktu z ludźmi z zewnątrz, choćby tylko chwili uwagi czy rozmowy, postanowili otoczyć swą opieką także inne placówki tego typu. Dopóki jednak prowadzone w tej sprawie rozmowy nie zostaną sfinalizowane, nie chcą zdradzić, z którym domem dziecka nawiążą współpracę.

Uwaga na chińskie telefony

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie