Jasna Góra czekała

VIOLETTA GRADEK
Ludzie oblegali jasnogórski dziedziniec i wały. Mieli nadzieję zobaczyć papieża.   /  JACENTY DĘDEK
Ludzie oblegali jasnogórski dziedziniec i wały. Mieli nadzieję zobaczyć papieża. / JACENTY DĘDEK
Do wieczora czekali wczoraj wierni na Jasnej Górze na Jana Pawła II. Choć w planach pielgrzymki Ojca Świętego w Polsce nie było wizyty w Częstochowie, mieszkańcy miasta i pielgrzymi mieli nadzieję, że przed swoim ...

Do wieczora czekali wczoraj wierni na Jasnej Górze na Jana Pawła II. Choć w planach pielgrzymki Ojca Świętego w Polsce nie było wizyty w Częstochowie, mieszkańcy miasta i pielgrzymi mieli nadzieję, że przed swoim odlotem do Watykanu pojawi się w największym polskim sanktuarium.

- Usłyszałam wczoraj w telewizji, że jest szansa na przylot papieża na Jasną Górę, więc tu przyjechaliśmy właśnie dzisiaj - mówi Edmund Skolimowski, który z rodziną przybył do Częstochowy z Lubelszczyzny.

Ludzie gromadzili się wczoraj na Jasnej Górze już od godzin przedpołudniowych. Jedni lokowali się na wałach, inni "obstawiali" klasztorną wieżę. Niektórzy zaopatrzeni w turystyczne krzesełka czekali przed szczytem.

- Wracamy do domu do Bełchatowa z Krakowa, gdzie uczestniczyliśmy we mszy odprawionej przez Ojca Świętego na błoniach - mówi rodzina Płócienników: Anna z Markiem, ich dwójka nastoletnich dzieci i troje kuzynów ze Stargardu Szczecińskiego. - Pomyśleliśmy, że może odwiedzi jeszcze Jasną Górę. Papież podczas swoich pielgrzymek nie omijał przecież nigdy tego sanktuarium.

Z godziny na godzinę robiło się ciaśniej na dziedzińcu jasnogórskim. Wiele osób przyniosło ze sobą tranzystory i nasłuchiwało wiadomości z trasy pielgrzymkowej papieża. Ci, którzy dochodzili, informowali czekających dłużej na placu.

- Nie przyjedzie - Stanisław Lechowicz po godzinie 14.00 przekazywał wiadomość zasłyszaną w radio swojej rodzinie: żonie i córce czekającym przed Arsenałem. - Idę prosto z domu. Tylko przeleci helikopterem nad klasztorem.

Wśród oczekującego przy klasztorze tłumu szybko rozeszła się informacja o zakończeniu mszy w Kalwarii Zebrzydowskiej.

- Pewnie teraz przyjedzie: za pół godziny, godzinę - spekulowali ludzie.

Po godzinie 15.00 w pasażu prowadzącym do klasztoru od strony Domu Pielgrzyma utworzył się szpaler wiernych. Wszyscy sądzili, że papież po ewentualnym wylądowaniu wjedzie tą bramą na Jasną Górę. Ludzie ustawili się tak aż do Kaplicy Cudownego Obrazu. Powiewały papieskie flagi, kwiaty. Tłum zgromadzony przed samą kaplicą odmawiał różaniec, śpiewał "Papa, ojcze". Jedni z wyczekiwaniem spoglądali w stronę jasnogórskiej bramy, inni patrzyli w niebo jakby obawiali się, że helikopter z papieżem na pokładzie mógłby niepostrzeżenie przelecieć nad klasztorem.

- Od rana mieliśmy mnóstwo telefonów z pytaniem czy Ojciec Święty będzie na Jasnej Górze. Niestety, wizyta papieża dzisiaj w Częstochowie może pozostawać jedynie w sferze pragnień - powiedział "Dziennikowi Zachodniemu" o. Marian Lubelski, przeor Jasnej Góry, który po południu przechadzał się po klasztornym dziedzińcu wśród wiernych czekających na papieża. - Służby czuwające nad trasą pielgrzymkową Jana Pawła II zawiadomiłyby nas wcześniej, żeby przygotować klasztor pod względem bezpieczeństwa do wizyty Ojca Świętego.

I choć wszystko wskazywało, że papież tym razem rzeczywiście ominie Częstochowę, wiele osób uparcie czekało nadal. Nawet niektórzy ojcowie paulini chyba sądzili, że Jan Paweł II może mimo wszystko zmienić zdanie i przylecieć na Jasną Górę, bo Kaplicę Cudownego Obrazu zamknięto dla odwiedzających, a przy wejściu do niej pojawił się dywan.

- Nic nie wiem - bezradnie rozkładał ręce płk Stanisław Słyż, szef wydziału zarządzania kryzysowego częstochowskiego magistratu, który po południu pojawił się na jasnogórskim placu. Towarzyszył mu podinsp. Tadeusz Kowalik, szef częstochowskiej komendy policji. Konsternacji wszystkim przysporzył fakt, że policja usuwała samochody z parkingu przy Domu Pielgrzyma.

- Jednak przyjedzie - mieli nadzieję oczekujący. Dopiero gdy szef gwardii jasnogórskiej skontaktował się z Biurem Ochrony Rządu i uzyskał informację, że papież nie będzie w Częstochowie ani nie przeleci nad miastem helikopterem, służby porządkowe też nabrały tej pewności. Gdy już było wiadomo, że Jan Paweł II odwiedzi klasztor benedyktynów w Tyńcu i kamedułów na krakowskich Bielanach oraz przeleci nad Wadowicami i Tatrami, tłum na Jasnej Górze zaczął powoli rzednąć.

- Nie jestem rozczarowana, że nie przyjechał - mówi Katarzyna Lechowiczówna. - Duchowo będę się łączyć z nim tam gdzie jest.
I choć większość ludzi wracała do domów, niektórzy częstochowianie właśnie po godzinie siedemnastej zdążali na Jasną Górę.

- Niedługo papież będzie odlatywał. Idziemy się pomodlić za jego szczęśliwy lot i ponowny przyjazd do Polski - mówią Beata i Tomasz Makowscy.

Po co nam Polski Ład?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie