Galaxia nadal niepokonana u siebie

(su)
Andrzej Szewiński czasami mijał blok w niekonwencjonalny sposób. Fot. Tomasz Zaborowicz
Andrzej Szewiński czasami mijał blok w niekonwencjonalny sposób. Fot. Tomasz Zaborowicz
Tylko przez jeden set trwały emocje w hali Polonia podczas spotkania pomiędzy Galaxią Pamapol AZS i PZU AZS Olsztyn. Goście z dwoma niemieckimi graczami w składzie, Steffenem Busse'em i Markiem Siebeckiem, stracili po ...

Tylko przez jeden set trwały emocje w hali Polonia podczas spotkania pomiędzy Galaxią Pamapol AZS i PZU AZS Olsztyn. Goście z dwoma niemieckimi graczami w składzie, Steffenem Busse'em i Markiem Siebeckiem, stracili po inauguracyjnej partii ochotę na grę.

Przyjezdni próbowali zaskoczyć częstochowian mocną zagrywką. Silnie serwował z wyskoku Busse, biało-zieloni radzili sobie jednak nieźle na odbiorze. Nie było straconych piłek, a kontrataki w dużym stopniu kończyły się sukcesem. Ryzykowne zagrywki, podczas których piłka posyłana była z dużą siłą, opłaciły się. Rywale nie byli w stanie szybko rozegrać piłki, którą częstochowianie przechwytywali w polu. Wysoki olsztyński blok z Łukaszem Kadziewiczem, Wojciechem Grzybem czy Siebeckiem, nie był w stanie zablokować silnych ataków ze skrzydeł w wykonaniu Andrzeja Szewińskiego, Michała Bąkiewicza czy Michała Winiarskiego. Andrzej Stelmach uruchamiał też w miarę możliwości środkowych - Damiana Dacewicza i Arkadiusza Gołasia. Szczególnie ten pierwszy zbijał z ogromną siłą omijając sprytnie blok. Trzeba przyznać, że wszyscy świetnie spisywali się na zagrywce.

Przedstawiamy komentarze po meczu z AZS-em PZU Olsztyn.

Wojciech Drzyzga, trener AZS-u Olsztyn: - Drużyna za szybko poddaje się. Myślę, że jeden z powodów, to dobra gra Częstochowy w takim elemencie jak zagrywka, którą seriami zdobywała punkty. To bardzo deprymuje, a poza tym nawet jeden popełniony błąd wtedy nic ich nie kosztował. Prawie wszyscy zaczęli ryzykować mocny serwis. Jedynym elementem, w którym graliśmy na równi z rywalem był blok. Zagrywka nie przyniosła nam właściwie punktów, a wręcz zabrała je w końcówce pierwszego seta. Największą różnicę było widać w skuteczności ataku. Zawodnicy Galaxii wielokrotnie potrafili z trudnych wystaw, ciągnionych z pola, odbić podwójny czy nawet potrójny blok. U nas nie było dobrej asekuracji; podbiliśmy niewiele piłek. Przegraliśmy końcówkę pierwszego seta i w tym momencie jakby skończył się mecz. Częstochowa bardzo dobrze grała w obronie. Różnica pomiędzy zespołami była w pewnym momencie bardzo wyraźna. Przegrać z Galaxią to żaden wstyd (nikt z nią na jej terenie nie wygrał). To że zawodnicy odpuścili, godząc się z porażką, to nie jest jednak dobry znak.

Stanisław Gościniak, trener Galaxii: - Po meczu z Olympiakosem byliśmy już myślami przy spotkaniu z Olsztynem. Zwycięstwa tego zespołu w meczach z Mostostalem świadczą, że drużyna potrafi grać. Stąd nie było mowy o ulgowym podejściu. Nawet dzisiaj, na porannym treningu, zwracałem uwagę na koncentrację zespołu. Zdawaliśmy sobie sprawę, że nie będzie to łatwy mecz. Pierwszy set był rundą rozpoznawczą, szczęśliwie wygraną. Później chłopcy opadli ze stanu zdenerwowania i grali trochę spokojniej. Teraz myślami jesteśmy już przy meczu w Sofii.

Paweł Siezieniewski, siatkarz AZS-u Olsztyn: - Pierwszy set był kluczowy dla tego meczu. Byliśmy skoncentrowani i prowadziliśmy walkę do samego końca. To, że go przegraliśmy pociągnęło wszystko za sobą. W dwóch następnych dominowała Galaxia. Przewyższała nas zagrywką. U nas ten element nie działał skutecznie. Praktycznie ostatni set to już pełna kontrola ze strony przeciwnika. Można powiedzieć, że pokazali nam miejsce w szeregu. Po ostatnim zwycięstwie w Kędzierzynie, chodziło nam o to, żeby przede wszystkim zaprezentować dobrą grę, stworzyć widowisko. Niestety, nie udało się, zagraliśmy słabo, Częstochowa popełniła mniej błędów i dzięki temu wygrała. Kluczem do zwycięstwa miał być trudny serwis. Zepsuliśmy jednak za dużo zagrywek, i łatwych, i trudnych. Wydaje mi się, że nie podjęliśmy ryzyka i to też było przyczyną naszej porażki.

Wyśmienita forma naszych siatkarzy dobrze wróży przed czekającym ich w czwartek w Sofii pojedynku z Lewskim Siconco w ramach rozgrywek Ligi Mistrzów. Częstochowscy kibice obejrzą znów swych ulubieńców w hali Polonia dopiero 8 stycznia w rewanżowym pojedynku z Bułgarami.

SPORTOWY24.PL - rozmowa z Piotrem Małachowskim

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie