Dramatyczny apel Biura Ochrony Zwierząt APA w Częstochowie: "Nie mamy nic, wierzyciele zajęli nasze konta"

Bartłomiej Romanek
Bartłomiej Romanek
Zobacz kolejne zdjęcia. Przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE
Zobacz kolejne zdjęcia. Przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE arc APA
Biuro Ochrony Zwierząt APA w Częstochowie znalazło się w niezwykle trudnej sytuacji finansowej. Wierzyciele zajęli konta organizacji, która od lat pomaga zwierzakom w Częstochowie i okolicach. Na portalu ratujemyzwierzaki.pl ruszyła zbiórka na pomoc dla organizacji. - Stało się. Koniec. Po 10 latach skutecznego ratowania zwierząt, oddania im całego swojego czasu, serca i miłości, poświęcenia im absolutnie całego naszego życia zostałyśmy pokonane - piszą o swojej sytuacji wolontariuszki.

Biuro Ochrony Zwierząt APA apeluje o pomoc, bo znalazło się w bardzo trudnej sytuacji finansowej. Wierzyciele zajęli konta organizacji, która opiekuje się obecnie 150 kotami i 44 psami. - Miesięczny koszt samego utrzymania naszych podopiecznych, to lekko ponad 15 tys. złotych. Nie mamy takich wpływów. Gdy na koncie są pustki, same z naszych pensji, bo każda z nas pracuje zawodowo, kupujemy jedzenie i staramy się jakoś związać koniec z końcem. Nigdy żadna z nas nie narzekała na to, że większość zarobionych przez nas pieniędzy wydaje na podopiecznych APA - informują wolontariuszki.

Pomagają zwierzętom od lat

Biuro Ochrony Zwierząt APA od lat pomaga zwierzętom w Częstochowie i regionie, nie odmawiając praktycznie nikomu, chociaż pomoc trzeba łączyć z obowiązkami zawodowymi. Dziennik Zachodni miał okazję współpracować z wolontariuszkami m.in. podczas pięknej akcji pomocy dla bezdomnego mężczyzny, który mimo swoich problemów opiekował się zwierzętami. Niestety pomoc zwierzętom kosztuje, co sprawiło, że organizacja z czasem miała coraz większe problemy finansowe, aż jej konto zostało zajęte przez wierzycieli.

- Pokonane nie przez ludzi, którzy uważają, że zwierzęta nie mają praw i uczuć, nie przez instytucje przeciwne zwierzętom, z którymi zmuszone jesteśmy wciąż walczyć, lecz przez gigantyczne długi. Wierzyciele zajęli konto organizacji, nie zostawiając nawet grosza. Nasi podopieczni nie mają już nawet co jeść, a troska o to, co dalej, co się z nimi stanie sprawiła, że do jednej z nas musiała przyjechać karetka, bo stres i lęk o nasze zwierzęta jest ponad ludzką wytrzymałość. Bo widzicie kochani, APA nie ma nic - informuje organizacja.

Wolontariuszki podkreślają, że nie mają dóbr, które wierzyciele mogliby spieniężyć na poczet długów. Największym skarbem zwierzęta. Istoty, które po piekle, jakie zgotował im człowiek, dzięki opiece zaczynają ponownie ufać ludziom i zaczynają cieszyć się życiem, którego wcześniej nie znały.

- To jest dla nas najcenniejsze. Poza ich zaufaniem i tymi cudnymi oczami, które wpatrują się w nas z bezinteresowną miłością nie mamy nic. Niestety w świetle prawa, gdy poza zwierzętami nie mamy nic innego, to one podlegają wycenie i spieniężeniu. To koszmar, przez który od kilku dni jesteśmy wrakami ludzi. Perspektywa, że te, które nam ufają, które są naszą rodziną, które kochamy jak własne dzieci, mogą zostać wystawione na licytacji, jak przedmioty - nie daje nam żyć - mówią wolontariuszki.

Skąd wzięły się problemy?

APA to trzy kobiety. Tylko trzy, a ratują dziesiątki zwierząt rocznie. - Niestety w naszym rejonie jesteśmy praktycznie jedyne, które podejmują się trudnych interwencji, bo wszyscy wiedzą, że jesteśmy w tym skuteczne. Jednak wyciągnięcie zwierzęcia z piekła to jedno. Sztuką jest je potem utrzymać, nim znajdzie się dla nich odpowiedni dom - mówią wolontariuszki, które nigdy nie zabiegały o rozgłos, a wolały ciężką pracę. Mówią, że za pomoc nie pobierały nigdy żadnego wynagrodzenia.

Nigdy nie zarabiałyśmy na zwierzętach. Żadna z nas za to co robi, nie pobiera żadnego wynagrodzenia. Wszystko, co robimy jest stuprocentowym wolontariatem, choć jest to praca na cały etat. 24 godziny na dobę. Nie mamy biur, służbowych telefonów i ludzi do pracy. Jesteśmy same a nasi podopieczni mieszkają z nami w naszych prywatnych domach.

- Doskonale wiemy też, że jeśli nas zabraknie, w naszym rejonie zwierzęta zostaną bez pomocy, o czym już niejednokrotnie się przekonałyśmy. Wszystko, co uda się nam „uzbierać”, w pierwszej kolejności przeznaczamy na jedzenie dla zwierząt. To, by nie były głodne, jest naszym priorytetem. Niestety zbyt często nawet na wyżywienie nie starcza. Trafiają do nas zwierzęta w strasznym stanie i drugim bardzo dużym obciążeniem finansowym jest ich leczenie - tłumaczy Biuro Ochrony Zwierząt APA w Częstochowie.

Jak można pomóc?

Obecnie trwa wielka zbiórka na rzecz organizacji, która dostępna jest pod linkiem: TUTAJ

Organizatorzy zbiórki chcą zebrać 170 tysięcy zł, co mogłoby pozwolić wolontariuszkom na dalszą pomoc zwierzętom.

Co jeszcze jest potrzebne?

  • karma mokra dla kotów Animonda.
  • karma sucha dla kotów typu digestiv przeciwbiegunkowa Royal
  • karma mokra i sucha dla kotów nerkowych.
  • podkłady higieniczne Semi 60/90 cm.
  • żwirek dla kotów drobnoziarnistu z Aldi (tani a niczym nie ustępuje Benkowi)
  • żwirek dla kotów drobnoziarnisty Benek.
  • grube koce, kołdry pościelowe, ręczniki.

Adres: Biuro APA ul.Jana III Sobieskiego 11/35 42-217 Częstochowa

Podatek od psa

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie