Dlaczego???

GRAŻYNA FOLARON
Po mszy, trumna z ciałem chłopca została pochowana na sokolnickim cmentarzu. Foto: JAKUB MORKOWSKI
Po mszy, trumna z ciałem chłopca została pochowana na sokolnickim cmentarzu. Foto: JAKUB MORKOWSKI
Ponad tysiąc mieszkańców Sokolnik i pobliskich wiosek, a także Częstochowy, Katowic, Myszkowa i Zawiercia towarzyszyło wczoraj w ostatniej drodze Mateusza Belecia, 16-letniego gimnazjalisty, który utonął w Dunajcu ...

Ponad tysiąc mieszkańców Sokolnik i pobliskich wiosek, a także Częstochowy, Katowic, Myszkowa i Zawiercia towarzyszyło wczoraj w ostatniej drodze Mateusza Belecia, 16-letniego gimnazjalisty, który utonął w Dunajcu podczas wycieczki szkolnej. Nawet duży kościół w Sokolnikach nie był w stanie pomieścić wszystkich, którzy chcieli pożegnać chłopca. Około trzystu osób wysłuchało nabożeństwa na zewnątrz świątyni.

- Możemy pytać dlaczego jedni tak, a inni inaczej umierają - mówił proboszcz. - Ileż to poważnych pytań wczoraj, dziś usłyszałem. Każde z nich zaczynało się od słowa "dlaczego?". Nie umiem wam odpowiedzieć. Trzeba klęknąć przed Bogiem i klęczeć, aż kolana zabolą. Wtedy wiele zrozumiecie.
Proboszcz zaapelował także o modlitwę za Mateusza Wołka, który wciąż w stanie śpiączki przebywa w szpitalu. - On waszej modlitwy potrzebuje najbardziej - tłumaczył duchowny.

Jeszcze wczoraj po południu nowotarscy lekarze określali stan chłopca jako krytyczny. Chłopiec nadal jest w stanie śpiączki i nikt nie potrafi powiedzieć, czy i kiedy z niej wyjdzie. Czuwają przy nim dwaj starsi bracia, którym lekarze szpitala w Nowym Targu oddali do dyspozycji swój pokój.

Również wczoraj nowotarski sąd przychylił się do wniosku prokuratury i zastosował wobec górala, który w stanie nietrzeźwym prowadził tratwę, trzymiesięczny areszt tymczasowy. Za spowodowanie katastrofy w ruchu wodnym grozi mu kara pozbawienia do lat 12. A że w chwili wypadku znajdował się pod wpływem alkoholu, sąd może zaostrzyć karę do 15 lat więzienia.

Choć niektórzy mieszkańcy Sokolnik dziwią się, jak opiekunowie wycieczki mogli nie zauważyć, że przewoźnik jest nietrzeźwy, dotychczasowe ustalenia prokuratury zwalniają pedagogów z jakiejkolwiek odpowiedzialności za wypadek. - Nie mamy żadnych podstaw, by przypuszczać, iż osoby odpowiedzialne za bezpieczeństwo dzieci dopuściły się zawinionego zaniechania, które mogło mieć wpływ na dalszy rozwój wypadków - informuje Zbigniew Gabryś, zastępca prokuratora rejonowego w Nowym Targu.

- Stan nietrzeźwości przewoźnika powiększał się wraz z upływem czasu. Pierwsze badanie wykonane o 14.58, czyli około 50 minut od wypadku, wykazało 2,33 promila alkoholu. Pół godziny później było już 2,52 promila. Biorąc to pod uwagę oraz czas, który minął od chwili, kiedy młodzież weszła na tratwę, wypłynęła, potem czas samego wypadku i akcji ratunkowej, można sądzić, że spożył on alkohol tuż przed wypłynięciem i w chwili, gdy grupa wchodziła na tratwę, stan jego nietrzeźwości mógł być niezauważalny.

Mniej wina w Europie

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie