Dawid Celt rozpoczyna wyścig o punkty ATP

KRZYSZTOF SULIGA
Czy duet Dawid Celt/Tomasz Liberda osiągnie sukces wśród zawodowców?  /  JAKUB MORKOWSKI
Czy duet Dawid Celt/Tomasz Liberda osiągnie sukces wśród zawodowców? / JAKUB MORKOWSKI
Cztery lata temu, kiedy rozpczął treningi pod okiem Tomasza Liberdy Dawid Celt był na liście rankingowej na 140. pozycji. Obecnie zawodnik Gromu Victoria zajmuje w kategorii juniorów 18-letnich 2. pozycję.

Cztery lata temu, kiedy rozpczął treningi pod okiem Tomasza Liberdy Dawid Celt był na liście rankingowej na 140. pozycji. Obecnie zawodnik Gromu Victoria zajmuje w kategorii juniorów 18-letnich 2. pozycję. W ubiegłym tygodniu zdobył srebrny medal mistrzostw Polski w singlu i złoty w deblu.

- Byłem rozstawiony z numerem 2 i należałem do faworytów. Wykonałem plan minimum i doszedłem do finału. Rozegrałem pięć meczów singlowych i cztery deblowe. Miałem bardzo ciężki pierwszy pojedynek. Trafiłem dosyć niewygodnego przeciwnika i musiałem grać aż trzy sety (Pijanowski był czarnym koniem prestiżowego turnieju Grand Prix Fibaka w Poznaniu). Do tego panował straszny upał. W finale spotkałem się z Piotrem Banasiem, chłopakiem z którym znam się praktycznie od dziecka. Wiedziałem, że wszystko będzie zależało od dyspozycji dnia, od tego kto lepiej zniesie upał - opowiada Dawid.

- Jest jeszcze na pewno dużo do poprawienia. Finałowy pojedynek mistrzostw Polski w singlu trwał dwie i pół godziny. Stał na wysokim poziomie. Usłyszałem nawet, że Dawid był lepszy, jeśli chodzi o kunszt tenisowy. Nie wiąże się to jednak z ciągłością gry. Banaś wygrał bowiem zdecydowanie. Dawidowi brakowało pewnych uderzeń. Musi się w tym jeszcze szkolić. Jeżeli miałbym jednak wybrać jednego zawodnika z Polski, postawiłbym zdecydowanie na niego. Jeśli chodzi o technikę, jest przypuszczalnie najlepszy w Polsce. Ma doskonałą pracę nóg. Troszeczkę brakuje mu sprytu tenisowego i ogrania na zagranicznych turniejach - mówi trener Liberda.

Te medale to jego największy dotychczasowy sukces. Minionej zimy wywalczył złoty i brązowy krążek mistrzostw Polski. Ma na swym koncie medale mistrzostw Polski w młodszych kategoriach. Wygrał także kilka ogólnopolskich turniejów, a ostatnio międzynarodowe zawody w deblu.

Jego życie podporządkowane jest sportowi. Oprócz uprawiania tenisa ziemnego, gra w piłkę nożną oraz biega. Latem trenuje dwa razy dziennie. W najbliższym czasie czeka go dużo wyjazdów. Otrzymał powołanie na drużynowe mistrzostwa Europy Galea Cup. Eliminacje odbędą się 29 lipca w Mariańskich Łaźniach. W październiku wyjedzie na zgrupowanie kondycyjne kadry Polski do Zakopanego.

Na poważnie trenuje od 6.-7. roku życia. W pewnym momencie wahał się, czy nie postawić na piłkę nożną. W końcu zdecydował się na tenis, lecz w wolnych chwilach z przyjemnością gra w piłkę. Chodzi do II LO im. R. Traugutta. W tym roku szkolnym czeka go matura. Później myśli o zdawaniu na AWF. Wszystko zależeć będzie jednak od moich wyników, czy gdzieś nie wyjadę.

- Najpierw Dawida prowadził ojciec. Po jego śmierci nikt się nim sportowo nie opiekował. Kiedy rozpoczęliśmy współpracę zajmował 140. miejsce w rankingu. Szybko szedł jednak do przodu. Sponsorem zawodnika i zarazem menedżerem naszego teamu jest Adam Czech, który był przyjacielem jego ojca. Miesięczne koszty utrzymania sięgają kilku tysięcy złotych - mówi trener Liberda. - Na początku współpracy założyliśmy sobie, że nastawimy się na rozwój Dawida, a nie na wyniki. Nie przywiązywaliśmy natomiast wagi do samego zdobycia mistrzostwa Polski w wieku 14 czy 16 lat. Wbrew pozorom te dwie rzeczy się nie wiążą. Naszym celem jest aby wszedł w wieku 18-20 lat na listę ATP. Zawodnik, żeby móc się dobrze rozwijać musi mieć na to czas. Większość trenerów poświęca uwagę wynikom doraźnym i dlatego m.in. polski tenis jest taki słaby. Na Zachodzie szkoli się natomiast długofalowo, żeby szczyt formy przyszedł w wieku 18-20 lat. My właśnie taki plan pracy przyjęliśmy. Dawid robi stałe postępy. Stał się zawodnikiem pełnym, bardzo uznawanym w Polsce. Ja czuję się bardzo sympatycznie zbierając o nim pochlebne opinie.

O sukces wśród zawodowców jest jednak bardzo trudno. Żeby wystartować w turnieju głównym ATP trzeba mieć już na koncie punkty ATP. Jeżeli ktoś ich nie ma, może przyjechać na eliminacje i czekać na wolne miejsca. Jeśli kilku zawodników z różnych państw nie ma punktów ATP, liczy się pozycja w rankingu krajowym. Aby dostać się do turnieju głównego, trzeba wygrać trzy mecze eliminacyjne. Żeby zdobyć jeden punkt ATP, należy zwyciężyć w dwóch spotkaniach turnieju głównego. - To bardzo trudna sztuka. W Polsce jest 3-4 seniorów, którzy w miarę regularnie przechodzą przez eliminacje, a nawet grają w challangerach. Po ostatnich sukcesach doszliśmy ze sponsorem do wniosku, że Dawid może już wystartować w turniejach zawodowych. Jesienią odbędą się w Polsce trzy ,futuresy". Później weźmie udział w kilku turniejach za granicą - dodaje T. Liberda.

Tokio Raport - rozmowa z Lucyną Kornobys

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie