Byłe prezydent Częstochowy mówią o sobie

TOMASZ ZABOROWICZ
Ewa Janik i Halina Rozpondek, dwie kobiety, które rządziły Częstochową.
Ewa Janik i Halina Rozpondek, dwie kobiety, które rządziły Częstochową.
Częstochowa jest jedynym w Polsce miastem, w którym dwie kobiety sprawowały władzę prezydencką po sobie. "Miastem kobiet" Częstochowa jednak nie jest. Poza tym nawet język polski nie jest przygotowany do żeńskich ról.

Częstochowa jest jedynym w Polsce miastem, w którym dwie kobiety sprawowały władzę prezydencką po sobie. "Miastem kobiet" Częstochowa jednak nie jest. Poza tym nawet język polski nie jest przygotowany do żeńskich ról. Używamy przecież męskich rzeczowników "prezydent", czy "poseł", nawet jeżeli chodzi o kobietę. A co sprawia, że polityką, czy samorządem zajmują się kobiety?

- To pytanie jest seksistowskie w swoim założeniu i nie przyjmuję go do wiadomości - protestuje Ewa Janik, była prezydent, obecnie poseł SLD. - Nie mam zamiaru na nie odpowiadać. Dlaczego w ogóle mamy rozróżniać pasję do polityki u mężczyzn i kobiet.

Była prezydent zaraz jednak dodaje, że wykorzystuje to, że jest kobieca w swojej działalności. - Stosuję czasem babskie sposoby - mówi Ewa Janik. - I w tym wypadku to ja jestem nie w porządku w stosunku do mężczyzn, ale wcale się tego nie wstydzę.

Halina Rozpondek, była prezydent i szefowa powiatowej organizacji Platformy Obywatelskiej przyznaje, że bakcyla polityki połknęła dopiero w latach 90., kiedy rozpoczęła pracę w samorządzie częstochowskim jako radna. Także nie widzi różnicy między zainteresowaniem polityką u obu płci.
Nie spotkała się też z większymi przejawami niechęci do kobiet ze strony mężczyzn polityków. - Nie jestem feministką - mówi Halina Rozpondek. - Prawie nie spotkałam się z przejawami dyskryminacji. Co prawda zdarzyło mi się, że niektórzy panowie, zwłaszcza starsi wyznawali poglądy, że miejsce kobiety jest przy dzieciach, w kościele i kuchni, ale kładę to raczej na karb ich tradycyjnego wychowania, a nie szowinizmu.

Nieco inaczej widzi to Ewa Janik. - Szowinizm jest wszechobecny - uważa poseł. - Mężczyźni traktują nas z przymrużeniem oka jak piwo bezalkoholowe. Ale trzeba się zaprzeć w sobie i udowodnić im, że jest się lepszym od nich.

Obie panie zdają sobie jednak sprawę, że działalność publiczna ma wpływ na życie rodzinne. - U mnie w domu zawsze panowało partnerstwo w tym względzie - mówi Halina Rozpondek. - Uzupełnialiśmy się z mężem w sprzątaniu, gotowaniu, zajmowaniu się dziećmi. Kiedy więc zostałam prezydentem nie było większego problemu. Mąż i syn radzili sobie. Jednak w niedzielę i sobotę, kiedy tylko byłam w domu zawsze gotowałam obiad dla rodziny. Nie widzę w tym zresztą nic dziwnego.

Ewa Janik mówi o domu w podobny sposób. - Mam pewien niedosyt, jeśli chodzi o dom - uważa posłanka Janik. - Łączenie obowiązków jest możliwe. Znam mężczyzn lubiących gotowanie, zajmowanie się dziećmi, psy i kwiaty. Ja, jak sądzę, byłabym mniej szczęśliwa jako osoba wyłącznie zajmująca się domem i nie byłabym chyba wtedy całkiem sobą. Są jednak zajęcia domowe, w których nie wyręczy mnie nikt. Mogę liczyć na pomoc męża i córki niemal we wszystkim z wyjątkiem zajmowania się łazienką i toaletą. Tak więc prezydent miasta, czy poseł zajmujący się po godzinach służby miastu, czy krajowi czyszczeniem toalety nie jest dla mnie niczym dziwnym.

Uwaga na chińskie telefony

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie