Barmani jak żonglerzy

KATARZYNA KULIŃSKA-PLUTA
Marta Makowiecka współpracowała z widzami i to oni przyznali jej tytuł Mistrz Publiczności.  Foto: KAK
Marta Makowiecka współpracowała z widzami i to oni przyznali jej tytuł Mistrz Publiczności. Foto: KAK
To był bardzo dobry show - ocenili sędziowie Ryszard Łuszczak i Henryk Tchórz występ Marty Makowieckiej. Marta w ubraniu podkreślającym zgrabną figurę, z upiętymi finezyjnie włosami, za barem poruszała się jak żywioł.

To był bardzo dobry show - ocenili sędziowie Ryszard Łuszczak i Henryk Tchórz występ Marty Makowieckiej.
Marta w ubraniu podkreślającym zgrabną figurę, z upiętymi finezyjnie włosami, za barem poruszała się jak żywioł. Uśmiechnięta, szybka, zwinna, cytrynę do drinków siekała szablą, butelki i kostki lodu wirowały w powietrzu. Chociaż kilka razy szkło wylądowało na podłodze, to i tak cały występ oceniono wysoko. Sędziowie oniemieli, inni startujący w konkursie byli pod wrażeniem jej formy, obserwujący poderwali się z miejsc. Widzowie przyznali jej tytuł Barmana Publiczności. W ogólnej klasyfikacji Marta była druga.

- Epizod z cytryną i szablą był zaplanowany - mówi M. Makowiecka. - Na pięć minut przed występem wymyśliłam, że wyjdę poza bar do widzów, i dzięki temu, i oni zaistnieją w czasie występu.
Marta Makowiecka mieszka w Zdrowej w gminie Kłomnice i pracuje jako barmanka w Mr. Boston Pub w Częstochowie. To właśnie tu wspólnie z innymi barmanami przygotowują się do występów. Marta ćwiczy pod okiem barmana z Bytomia Krzysztofa Drabika. W niedzielę wspólnie wykonywali pokaz. Białe stroje, białe kapelusze, nowoczesna muzyka. - Stanowimy jedyny mieszany barmański duet w Polsce - twierdzi K. Drabik.

Marta Makowiecka była jednym z zawodników, którzy wzięli udział w zawodach freestaylerów, czyli barmanów, którzy potrafią nie tylko przygotować dobrego drinka, ale i przy okazji robiąc go żonglują butelkami, łapią kostki lodu w powietrzu, odpalają sztuczne ognie i do zabawy wciągają widzów. Każdy występ komentował właściciel Mr. Boston Pub Piotr Olszewski, który w branży jest od 7 lat, a od 3 intensywnie ćwiczy i startuje w zawodach free style. To właśnie on wygrał niedziele zawody.

- W czasie występu nie było ani jednej stłuczki. Najwyżej oceniono walory smakowe przygotowanego przeze mnie drinka i to mnie bardzo cieszy ? mówi P. Olszewski.
Trzecie miejsce zajął Michał Piasek z Restauracji Bochema, który również świetnie radził sobie z żonglowaniem.
- To pierwsze zawody dla barmanów z naszego miasta i regionu częstochowskiego - twierdzi znany częstochowski barman Jacek Rakowski, należący do Stowarzyszenia Polskich Barmanów. - Z roku na rok w Częstochowie przybywa freestaylerów. Chcemy, aby mieli lepsze obycie z publicznością i dobrze reprezentowali nas w konkursach wojewódzkich, a nawet ogólnopolskich.

Zawody zorganizowano w pubie Czwarta Aleja przy Al. NMP 64 tuż obok hotelu Patria (jego dyrekcja wspólnie z szefami Restauracji Bochema fundowali nagrody). Wszystkie miejsca były zajęte. Poza ogrodzeniem stało wielu, którzy już nie znaleźli dla siebie krzesła.
- Wielu zawodników występuje po raz pierwszy. Zdarzają się stłuczki butelek - mówi Ryszard Łuszczak, sędzia i mistrz Polski freestaylerów, a zarazem prezes sekcji free style w Stowarzyszeniu Polskich Barmanów.

- Oceniamy zręczność, umiejętności manipulowania sprzętem, prezentacje zawodnika. Za barem liczy się pewność siebie, śmiałość, ale zapewnienie bezpieczeństwa obserwującym - twierdzi Henryk Tchórz, sędzia laureat i uczestnik wielu konkursów freestaylerów. Osobne oceny wystawia się za smak drinka.
- Uczyłem się rzemiosła od Piotra Olszewskiego, a teraz jestem nauczycielem dla mojej siostry - zdradza Michał Budnicki, który już występował w zawodach.
- Debiut był w akademiku, ale dzisiaj to mój pierwszy występ przed jury - mówi Monika Budnicka. - Ćwiczyłam przez miesiąc.

W czasie zawodów startowało jeszcze jedno rodzeństwo: bracia Maciej i Mikołaj Sadowscy.
- Ja tylko mogę się cieszyć, że mam barmana, który robi sztuczki - przekonuje Mariusz Surmiak, właściciel Flash Pubu w Częstochowie. Zatrudniony przez niego Darek Koziński startował w konkursie, przygotował drinka Oliver. - Jest bardzo słaby, taki kobiecy. W sam raz na lato - twierdzi D. Koziński.
- Zawsze chciałem być barmanem - twierdzi Łukasz Włochowicz z Klubu Muzycznego Klastor. - Moje marzenia się spełniły. Teraz próbuję sił jako freestyler. To wymaga ćwiczeń, ale najtrudniejsza jest trema.
- W przełamaniu stresu pomaga publiczność. Wystarczy, że klaszcze - mów M. Budnicki.

Mniej wina w Europie

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie