W październiku 2016 roku 21-latek i 16-latka pojechali motocyklem na przejażdżkę. Doszło do wypadku, w którym zginęła pasażerka motocykla. Kierowca nie miał prawa jazdy.

Przed Sądem Rejonowym w Częstochowie stanął w piątek Jakub S., który został oskarżony o spowodowanie w październiku ubiegłego roku wypadku na ul. Sportowej w Konopiskach pod Częstochową (okolice zbiornika wodnego Pająk). W wypadku ucierpiała 16-latka, która jechała z nim kawasaki. Pasażerka zmarła, mimo podjętej w karetce reanimacji.

Z ustaleń śledczych wynika, że w trakcie manewru Jakub S. stracił panowanie nad swoim kawasaki i uderzył w bariery energochłonne. Po wypadku oddalił się pieszo z miejsca zdarzenia w nieznanym kierunku. Przy rannej dziewczynie zatrzymał się jego kolega motocyklista. Dzień później Jakub S. został zatrzymany u swoich byłych sąsiadów w Blachowni.

Na piątkowej rozprawie prokurator oskarżyła 22-letniego Jakuba S. o kierowanie motocyklem kawasaki bez uprawnień i pod wpływem środków odurzających oraz naruszenie zasad bezpieczeństwa na drodze, nie dostosowanie prędkości i wprowadzenie pojazdu w poślizg. W wyniku tego zdarzenia pasażerka kawasaki odniosła dotkliwe obrażenia i zmarła.

Oskarżony przyznał się częściowo do zarzuconych mu czynów. Stwierdził, że kierował motocyklem bez uprawnień, jednak nie przyznał się do bycia w momencie zdarzenia pod pływem środków odurzających. Podczas składania szczegółowych wyjaśnień oskarżony wyraził skruchę. Stwierdził, że bardzo żałuje tego, co się stało i nigdy sobie tego nie wybaczy.

Z jego wersji wydarzeń wynika, że feralnego wieczora umówił się z Julią M., z którą byli przez trzy miesiące parą, żeby omówić sprawy dotyczące ich związku, który już się zakończył. Jakub S. przyjechał po nią i wraz z kolegą Piotrem S. udali się w drogę. Podczas wyprzedzania kolegi motocyklisty, oskarżony stracił panowanie nad pojazdem, jego zdaniem przyczynił się do tego piasek, który zalegał na drodze, i uderzył w bariery energochłonne. Po wypadku, będąc w szoku, uciekł z miejsca zdarzenia. Wiele godzin spędził samotnie w lesie, a o 4 nad ranem trafił do swoich byłych sąsiadów. Tam dopiero miał wypalić marihuanę i pójść spać. Tego samego dnia o godz. 11 przyjechała po niego policja.

Sędzia Anna Pilarz dopytywała oskarżonego dlaczego we wcześniejszych wyjaśnieniach nie wspomniał, że palił marihuanę, a jedynie, że kupił w sklepie piwo i je wypił. Oskarżony stwierdził, że mówił, że nie zażywał narkotyku przed wypadkiem, a nie po nim.

Z piątkowych wyjaśnień Jakuba S. wynika, że nigdy nie miał prawa jazdy i się o nie nie starał, ponieważ nie miał czasu. Posiadał jedynie kartę motorowerową. Przyznał jednak, że wielokrotnie prowadził pojazdy mechaniczne na podwórku rodziców, a jeździć motocyklem uczył się na polach.

Podczas rozprawy zeznawały też matka zmarłej oraz matka oskarżonego. Matka oskarżonego stwierdziła, że ta tragedia zmieniła wszystkie dotknięte nią rodziny, a także i jej syna. – Jakub napisał do nas list, w którym stwierdził, że jest mu przykro z powodu tego, co się stało. Mam nadzieję, że było to szczere. Powinien się zainteresować swoją pasażerką, ale nie sądzę, że to uratowałoby jej życie, byłby to jednak dobry gest – mówiła po wyjściu z sali rozpraw, Katarzyna M., matka zmarłej Julii. Kolejną rozprawę sąd zaplanował na 12 czerwca.

Wiadomości

Komentarze (2)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

emerytmundurowy (gość) (jacek)

Przykra sprawa, ale czy niektórzy rodzice cieszą się jak ich pociechy w wieku 10-15 lat wprowadzają samochód do garażu lub parkują na prywatnej posesji , chwalą się wśród biesiadników np. grilla ? niestety pod wpływem kolegów młodociani kierowcy wykorzystują swoje zdobyte doświadczenie- nauka taty i w drogę.

jacek (gość)

Tu już się sprawa zaczęła, a jak sprawa z ulicy Kopalnianej (wypadek młodych osób w audi)? Też ktoś zginął, a wracali z imprezy. Wiadomo jakie konsekwencje dla kierowcy? Być może należy przykładnie karać i uświadamiać, że można stać się mordercą albo kogoś okaleczyć do końca życia. Może Policja i zakłady pracy oraz szkoły powinny obowiązkowo badać stan trzeźwości i na obecność narkotyków.