Runmageddon Silesia 2017. Trzy biegi, ponad 20 km tras, 40 ton przeszkód, 50 metrów zjeżdżalni, tysiąc opon, ponad 3 tysiące śmiałków. Runmageddon Silesia w liczbach. Imponuje, ale liczby nie są w stanie w najmniejszym stopniu oddać emocji, które towarzyszą temu biegowi. Poczuć możecie je 10 czerwca w na gliwickich hałdach.

Po krótkiej przerwie i przygodzie z Pustynią Błędowską, Runmageddon Silesia wraca na teren, który chyba najbardziej kojarzy się ze Śląskiem. Niespotykane połączenie czerni i zieleni, gdzie z jednej strony rdzewieją nieczynne bocznice kolejowe, a z drugiej tętni jeden z największych węzłów autostradowych w Europie. Klimat, szczególnie dla przybyszów z dalszych zakątków kraju, będzie z pewnością niepowtarzalny.

Krajobraz księżycowy

- Wszyscy stęskniliśmy się za hałdami. Uczestnicy je uwielbiają, my również. Wystarczy spojrzeć. To niemal księżycowy krajobraz, a do tego idealny teren do zbudowania trasy. Już sam w sobie jest wielką przeszkodą. Zwykłe podbiegi potrafią zmienić się w dreptanie w miejscu. Mamy tu również ogromny potencjał na przygotowanie dodatkowych przeszkód – mówi Grzegorz Dziczkowski, dyrektor Runmageddonu Silesia.



Uczestnicy sobotniego Runmageddonu poczują klimat hałd już od samego początku. Po raz pierwszy niemal cała trasa biegu, a do tego całe biegowe miasteczko i trasa zawodów dla dzieci, znajdują się właśnie na hałdach. Pakiety startowe odbierzecie w dawnej lokomotywowni u podnóża zwałowisk. Kibice, których również może być ok. 3 tysięcy, będą mogli z bliska podziwiać zmagania z częścią przeszkód. Czeka na nich również strefa challange i wspomniany już bieg z serii Runmageddon Kids.

Łatwo nie będzie

Sami uczestnicy będą mogli wziąć udział w trzech biegach: Intro (3 km i co najmniej 15 przeszkód), Classic (12 km i 50 przeszkód) oraz Rekrut (6 km i 30 przeszkód), który dodatkowo odbywać będzie się w nocy. Uczestnicy tego ostatniego muszą liczyć się z niską temperaturą. Mimo coraz lepszej pogody pamiętajmy, że hałdy są całkowicie odsłonięte. Po zmroku może więć być zimno. Wszystko zrekompensują za to widoki podświetlonego, nocnego Śląska.

Na trasie zmierzymy się m.in. ze ścianami, zasiekami, dołami, podbiegami czy linami. Do tego również bardziej spektakulrane przeszkody jak Indiana Jones ("huśtawka" na linie nad wodą), 50-metrowa zjeżdżalnia, 40-metrowy slack line czy równoważnia na szynach.

TAK BYŁO NA PUSTYNI BŁĘDOWSKIEJ. ODCINEK PROGRAMU "TU BYŁAM" [WIDEO]

Przygotowanie trasy rozpoczyna się najczęściej już pół roku przed imprezą. Pierwsze etapy to żmudne, ale niezbędne starcie z biurokracją. Trzeba wybrać teren, poznać go (w czym często pomagają lokalne grupy biegowe), zaplanować trasę i oczywiście uzyskać wszelkie zgody od właściciela (a zwykle kilku właścicieli) terenu. Potem oczywiście sprawdzić kilkukrotnie czy wszystko jest bezpieczne. Dopiero wtedy można zacząć fizycznie budować trasę. Zaczyna się to ok. 10 dni przez startem. Ekipa Runmageddonu jest w stanie w tym czasie w stanie rozciągnąć kilometry taśm, postawić ściany, rozwiesić liny i sieci, a po biegu w tym samym czasie posprzątać teren.

+20 punktów do pewności siebie

Biegi przeszkodowe już dawno przestały bić niszą, a nasz rodzimy rynek kompletnie zdominował właśnie Runmageddon. W 2016 roku we wszystkich jego startach udział wzięło ponad 35 tys. osób. Wszystko wskazuje na to, że w tym roku liczby będą jeszcze lepsze. W ostatnich zawodach w Warszawie w weekend pojawiło się ok. 7 tys. uczestników. Skąd się bierze ten fenomen?

RUNMAGEDDON SILESIA. MORDERCZY TRENING W CH FORUM [WIDEO]

- Runmageddon to jest już coś więcej niż sam bieg. To sposób życia i ciekawe socjologiczne zagadnienie. Jako ludzie potrzebujemy wyzwań i my tworzymy te trasy z myślą o tym, żeby zmierzyć się ze swoimi lękami i ograniczeniami. Dzięki temu osoba, która ukończy bieg dostaje olbrzymi zatrzyk endorfin i wzmacnia bardzo swoją samoocenę. To później procentuje w normalnym życiu. Daje nam kopa w pracy, szkole, domu. Dodaje wiary w siebie, a jednocześnie zaszczepia w nas potrzebę kolejnych wyzwań. Chcemy biec więcej, szybciej, lepiej. Zmieniamy dietę, zaczynamy więcej ćwiczyć. Stajemy się coraz lepsi – mówi Grzegorz Dziczkowski.

- A przy okazji tworzy się wokół Runmageddonu wyjątkowa atmosfera. Ludzie są zawsze uśmiechnięci, pomagają sobie na trasie. Rywalizują bardziej z własnymi słabościami, niż z innymi zawodnikami – dodaje Karol Czarnota z ekipy Runmageddonu. - Kolejne edycje stają się dla ludzi z całej Polski, którzy myślą podobnie, okazją do tego żeby się spotkać. Wspólnie fajnie spędzić czas. Stworzyła się pewna runmageddonowa rodzina – mówi.

RUNMAGEDDON SILESIA 2017. PAKIET INFORMACJI: PARKINGI, MAPY, PRZESZKODY, ZAPISY

Dziennik Zachodni jest patronem medialnym Runmageddonu Silesia.

Sport

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!