W korycie rzeki Koszarawa w Przyborowie znaleziono wczoraj po południu zwłoki 67-letniego mężczyzny, którego poszukiwano od ubiegłego poniedziałku.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Mieszkaniec Koszarawy został wtedy porwany przez rwącą rzekę po tym, gdy wpadł do niej podczas umacniania brzegu. Rodzinną Koszarawę mężczyzny od Przyborowa dzieli około 8 kilometrów...

Wczoraj około 13.00, obok mostu nad rzeką Koszarawa w Przyborowie, znaleziono zwłoki mężczyzny. Szybko okazało się, że jest to 67-letni mieszkaniec miejscowości Koszarawa, który wpadł do rwącej rzeki podczas umacniania brzegów w ubiegły poniedziałek. Od tego czasu był on poszukiwany. Miejsce wypadku od Przyborowa oddalone jest o 8 kilometrów. Prokurator zarządził przeprowadzenie sekcji zwłok, w celu ustalenia dokładnej przyczyny zgonu. Okoliczności zdarzenia wyjaśniają policjanci z komisariatu w Jeleśni.

Wiadomości

Komentarze (1)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

luk z . wp (gość)

W sierpniu 2007 roku rząd Jarosława Kaczyńskiego przygotował listę strategicznych inwestycji, które miały być finansowane ze środków unijnych. Umieszczono na niej wiele projektów przeciwpowodziowych, w tym projekt dla środkowej Wisły o wartości 200 mln euro. Chroniłby on tereny z obszaru pięciu województw. Przewidywano obwałowywanie od Koszyc do Płocka, jego umocnienie i naprawę. Była też zaplanowana naprawa zbiornika na Nysie Kłodzkiej, który co prawda jeszcze funkcjonuje, ale dno mu się rozchodzi. Jeśli to się stanie -kilkumetrowa fala wody zaleje Nysę. Projekty te zostały skreślone przez rząd PO. Była to jedna z pierwszych decyzji, którą nowa minister rozwoju regionalnego Elżbieta Bieńkowska podjęła po objęciu stanowiska. Bez wahania odrzuciła wszystkie projekty przeciwpowodziowe dla województwa podkarpackiego w tym budowę przeciwpowodziowego zbiornika Kąty-Myscowa na Wisłoce. Nie jestem specjalistką od powodzi. Wiem tylko, że stale wylewa Wisła i Wisłoka. Gdyby te projekty zostały przyjęte, powodzi na pewno nie udałoby się zapobiec, ale skutki katastrofy byłyby o wiele mniej bolesne. Skoro mamy od Unii ogromne środki, które w inny sposób nie byłyby osiągalne, to trzeba użyć je na projekty niezbędne dla bezpieczeństwa publicznego, w tym na zabezpieczenie przeciwpowodziowe, zbiorniki retencyjne i tym podobne. Rząd właśnie od tego jest. Musi zabezpieczać potrzeby społeczne. Pani minister Bieńkowska rozumie to chyba inaczej.