Na wózku. Zobacz świat z wózka inwalidzkiego [ZDJĘCIA]

Na wózku. Zobacz świat z wózka inwalidzkiego. Jaki jest świat na wózku inwalidzkim wiedzą oczywiście inwalidzi, ale niech dowiedzą się też sprawni urzędnicy, pomyślała Anna Maria Zalewska, przewodnicząca Społecznej Rady ds. Osób Niepełnosprawnych w Częstochowie i zaprosiła urządników na przejeżdżkę na wózkach, po mieście. - To taka akcja "I ty możesz usięść na wózku" | - mówi Anna Maria Zalewska.

Na wózku. Zobacz świat z wózka inwalidzkiego. Pojechaliśmy i my. Trasa wiodła z urządu miasta do Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej, nieco ponad pół kilometra.
Już na początku były problemy ze skręcaniem. Najszybciej tę sztukę opanował Zdzisław Wolski, lekarz, przewodniczący rady miasta. - Trzeba skontrować koła - tłumaczył reszcie.
Przejazd przez ulicę. Po drugiej stronie podjazd z krawężnikiem wysokości jednego centymetra. Nie da rady wjechać bez pomocy wolontariuszy ze Stowarzyszenia Agape, którzy nam pomagają. - Norma o krawężnikach do wysokości czterech centymetrów jest nieżyciowa - mówi Stanisław Sosnowski, zastępca dyrektora Miejskiego Zarrządu Dróg i Mostów, mocując się z przeszkodą. - Przy nowych inwestycjach nie robimy takich przeszkód.


Na wózku inwalidzkim. Zobacz świat z wózka inwalidzkiego. Kolejny problem. Zjazd z wysokiego krawężnika.



- To się nie może udać - woła Jerzy Nowakowski, radny PiS. - Przecież leci się z wózka na głowę.
Znów pomagają wolontariusze. Ostrożnie popychając wózki zjeżdżają. Ale po drugiej stronie tej przeprawy jest też wysoki krawężnik. Samodzielnie nie da się wjechać. Wolontariusze wnoszą wózki. W połowie trasy wszyscy są już wyczerpani. - Stracę trochę brzucha - żartuje Adam Staroniek, naczelnik Wydziału Promocji Zatrudnienia i Spraw Społecznych UM. - Dopiero z tej perspektywy widać jaki to jest problem krawężniki, nierówne chodniki - dodaje poważnie.
∨ Czytaj dalej

Wreszcie docieramy do MOPS-u. Niby jest podjazd dla osób niepełnosprawnych na wózkach. Niby, bo trzeba objechać cały budynek i podjazd jest tak wąski w kilku miejscach, że szersze wózki spadają ze ścieżki. Zimą nikt nie zaryzykuje samodzielnej jazdy po takiej trasie.
- Życie na wózku nie oznacza, że musimy być wykluczeni - mówi Barbara Wierska, od siedmiu lat jeżdżąca na wózku, która nam towarzyszy z mężem, pchającym wózek. - Ja pracuję. Chciałam, żeby MOPS mnie dowozil do pracy, bo mają transport dla niepełnosprawnych. Ale odpowiedzieli, że rano dowożą dzieci do szkół, a ja przecież dzieckiem nie jestem. Mogą mnie zawozić około jedenastej. A ja muszę być w pracy rano, więc do pracy dowozi mnie mąż, samochodem.

Komentarze (1)

avatar

Wybierz kategorię