Dryfowanie, które leczy

Flotacja czy floating póki co nie wywołują w głowach zbyt wielu skojarzeń. Tylko patrzeć, kiedy to się zmieni, bowiem specjaliści coraz częściej wskazują na dobroczynny wpływ tej metody, mówiąc o leczeniu bólu, konieczności zrelaksowania się w zabieganym życiu, a nawet leczeniu depresji. „Mrok jest czarny jak smoła, jest niesamowicie cicho. Unosiłam się w słonej wodzie, wewnątrz zbiornika, przez który nie przenikały ani światło, ani dźwięk. Powietrze i woda są w tej samej temperaturze, co moja skóra i zdaję sobie sprawę, że nie jestem pewna, gdzie kończy się moje ciało, a zaczyna moje otoczenie.” – tak o swoich pierwszych doświadczeniach z floatingiem pisze Catherine Dibenedetto dla „Health”.

Floating, zwany z polska flotacją, terapią unoszenia na wodzie czy nieco bardziej naukowo deprywacją sensoryczną, dopiero przeciera w Polsce szlaki. Ma się za to dobrze w Stanach Zjednoczonych, gdzie badania nad takim rodzajem terapii zapoczątkował na przełomie lat 50. i 60. ubiegłego stulecia John Cunningham Lilly. Warto w tym miejscu przyjrzeć się bliżej sylwetce prekursora floatingu, który dziś obwołuje się remedium na wszelkiej maści bóle, a także niezawodnym sposobem głębokiej relaksacji. A warto dlatego, że Lilly był psychiatrą i psychoanalitykiem, zaś deprywacją sensoryczną zajął się, by zbadać, jak zachowuje się ludzki mózg w warunkach izolacji. Do tego celu posłużył mu skonstruowany wedle własnego pomysłu zbiornik, gdzie ciało poddanej badaniu osoby unosiło się w odpowiednio podgrzanej i osolonej wodzie. Konieczne było przy tym zachowanie całkowitej ciszy, a także brak jakichkolwiek bodźców, czy to termicznych, czy dotykowych.

Od psychologii po relaks

Zbiornik Lilly’ego okazał się znakomitym narzędziem podczas badań psychologicznych i to w tej dziedzinie był przez lata wykorzystywany. Szybko okazało się jednak, że krótkotrwałe pozbawienie mózgu bodźców może mieć nań zbawienny wpływ – tak narodził się floating. A może raczej, jak chcieli doktorzy Peter Suefeld i Roderick Borrie z Uniwersytetu w Kolumbii Brytyjskiej, którzy eksperymentowali z terapeutycznymi korzyściami tej techniki, nie tyle floatingu, co REST (Restricted Stimulation Therapy – Terapia Ograniczonej Stymulacji Środowiskowej) lub flotacji REST.

Godzina w kosmosie

Bez względu na nazwę, floating czy też flotacja REST, pozostaje dla mózgu człowieka niezwykłym doświadczeniem. Wszystko przez to, że to w kabinie przestaje na nas działać siła grawitacji, można więc poczuć namiastkę kosmosu na ziemi. Ciepła woda, a właściwie roztwór wody i soli Epsom z siarczanem magnezu, otula ciało, jednocześnie nie pozwalając mu się zanurzyć. Otacza nas całkowita cisza, a jedyne co można usłyszeć, to rytm własnego oddechu. I tutaj właśnie zaczyna się magia – brak bodźców sprawia, że fale mózgowe zmieniają swą częstotliwość z β lub α na fale θ (theta). Nasz mózg zazwyczaj przestraja się na nie jedynie na chwilę przed zaśnięciem oraz w momencie budzenia się. Podobne stany osiągają buddyjscy mnisi w stanach głębokiej medytacji. Podczas sesji floatingu mózg może pozostać w stadium θ przez kilka minut, zachowując jednak przy tym pełną przytomność. Zwykło się przyjmować, że przedłużony stan θ świetnie wpływa na rozwój kreatywności, a także wspomaga koncentrację podczas nauki.

Flotacja REST służy jednak nie tylko temu, ta terapia to doskonały przykład na to, jakie cuda potrafi ludzki mózg. Otóż godzinna sesja w kapsule pozwala na osiągnięcie stanu niezwykłej relaksacji – u pacjenta obniża się ciśnienie krwi, za to jej krążenie maksymalnie wzrasta. To z kolei sprawia, że terapia przyspiesza odnowę biologiczną, a przede wszystkim pomaga zniwelować bóle, w szczególności stawów i mięśni. Dlatego tak chętnie korzystają z REST sportowcy, by wspomnieć chociażby takie sławy, jak piłkarz Wayne Rooney czy koszykarz Shaquill O’Neal.

Częstochowa z dostępem do morza

Sama sesja nie wymaga od pacjentów w zasadzie żadnego wysiłku, więc większość bez obaw może korzystać z dobrodziejstw terapii. Floating polega bowiem na unoszeniu się na powierzchni ciepłej i mocno zasolonej wody, w warunkach podobnych do tych, jakie w naturze oferuje Morze Martwe. Jedyna różnica jest taka, że zamiast dryfować po otwartych wodach, tutaj wchodzimy do sporych rozmiarów kapsuły, aby w płytkiej wodzie zafundować swojemu umysłowi i ciału jedno z najbardziej relaksujących doznań. Te doznania dawno temu pokochali Amerykanie i Szwedzi, a od niedawna również Częstochowa może pochwalić się miejscem, w którym można poznać przyjemność, płynącą z floatingu: http://jurafloating.pl/

Wspomniana na początku Catherine Dibenedetto porównała sesję do „najlepszej drzemki swojego życia”, co wyjaśniałoby dlaczego z flotacji od lat korzystają na przykład Laboratorium Sportowe AC Milan, a sam floating był częścią programu kosmicznego NASA.

Materiał Informacyjny

Więcej na temat:

Wybrane dla Ciebie

Powiązane

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, wyłącz Adblock na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3