Wybierz region

Wybierz miasto

    Kręcą obronę Jasnej Góry

    Autor: Violetta Gradek

    2008-03-04, Aktualizacja: 2008-03-04 08:54 źródło: Dziennik Zachodni

    Ekipa telewizyjnego kanału Discovery Historia kręci na Jasnej Górze film edukacyjny o obronie klasztoru przed szwedzkim potopem w 1655 roku. W zdjęciach bierze udział Daniel Olbrychski, który grał Kmicica ponad 30 lat ...

    Ekipa telewizyjnego kanału Discovery Historia kręci na Jasnej Górze film edukacyjny o obronie klasztoru przed szwedzkim potopem w 1655 roku. W zdjęciach bierze udział Daniel Olbrychski, który grał Kmicica ponad 30 lat temu w filmie "Potop" reżyserowanym przez Jerzego Hoffmana.

    "Obrona Jasnej Góry" to ósmy odcinek magazynu "Było nie było". Jego twórcami są dwaj historycy Michał Wójcik i Maciej Łubieński.

    - To fabularyzowany dokument. Opowiadamy historię Polski z przymrużeniem oka - mówi Maciej Łubieński, współscenarzysta programu.

    W filmie nie zabraknie odniesień do "Potopu", a historycy przybliżą atmosferę tamtych czasów.

    - Jasna Góra odsłoni przed nami niemal wszystkie tajemnice. Wszędzie tam, gdzie będziemy chcieli robić zdjęcia, będziemy mogli wejść - cieszy się reżyser"Obrony Jasnej Góry" Maciej Pisarek.

    - Zrozumienie dla wymogów filmu ujawnia postawę współczesnych paulinów jasnogórskich. Postawę otwartości dla tych wszystkich, którzy z szacunkiem i kulturą wchodzą w bramy klasztoru - mówi o. Stanisław Tomoń, rzecznik Jasnej Góry.







    Filmowcy z kanału Discovery-Historia kręcący zdjęcia do magazynu "Było nie było" opanowali klasztor, ale za przyzwoleniem przeora Jasnej Góry o. Bogdana Waliczka, by praca ekipy nie kolidowała jednak z porządkiem nabożeństw.

    - O, jacyś nowi paulini - zażartował jeden z jasnogórskich mnichów na widok grających w filmie statystów ubranych w białe habity.

    W przygotowaniu ósmego odcinka magazynu "Obrona Jasnej Góry" paulini pomagają filmowcom jak mogą. Towarzyszą im też na planie.

    - Cały czas koło nich krążę - przyznaje br. David Respondek, jasnogórskich dekorator, który użyczył habitów dla statystów. - Pokazałem, jak mają się ubrać i jak chodzić w habitach - dodaje.

    Brat działonowy Józef Tryniecki wyjaśnia jak uruchomić armaty stojące na jasnogórskich wałach. Są to kopie dział używanych w XVII wieku przez bohaterskich obrońców klasztoru. Brat Marek Seifert potężnymi reflektorami doświetla wieczorami dla potrzeb filmu wieżę i budynki klasztorne. Filmowcy kręcą zdjęcia na wałach, w bazylice, kaplicy, zakrystii...

    - Są tu niesłychanie atrakcyjne wnętrza, których większość ludzi nie zna, jak refektarz czy biblioteka. Jesteśmy bardzo wdzięczni klasztorowi. Właściwie wszędzie, gdzie chcieliśmy zrobić zdjęcia, będziemy mogli wejść - podkreśla reżyser "Obrony Jasnej Góry" Maciej Pisarek.

    W tym fabularyzowanym dokumencie występuje Daniel Olbrychski, któremu przypadła do gustu konwencja filmu.

    - Jest on przybliżaniem historii z punktu widzenia współczesnego widza. Chociaż tradycja czasami niekoniecznie jest dokładnie zgodna z przebiegiem historycznym wydarzeń - mówi Olbrychski. - Na przykład ja w kostiumie Kmicica jadę i pytam: "Gdzie tu na Częstochowę? ", a policjant współczesny, zatrzymuje mnie i mówi: "O, panie Danielu, proszę o autograf". A ja na to: "Nie czas na autografy, kiedy Ojczyzna w potrzebie! "

    I pędzę konno między samochodami ubrany jak Kmicic.

    Tym uwspółcześnieniem historii jest także scena w częstochowskim sądzie.

    - To sąd, taki jakby nieomal lustracyjny - opowiada Daniel Olbrychski. - Oczywiście z tej lustracji współczesnej sobie podżartowujemy trochę. I jest adwokat księdza Kordeckiego i jest również prokurator księdza Kordeckiego, który naświetla to z drugiej strony, z punktu widzenia łgarstw szwedzkich czy propagandy polskiej, która wtedy też była.

    To jest więc taka zabawa z historią. Kończy się moją konkluzją: "Ależ już panowie się tak nie kłóćcie.

    Jasna Góra była, jest i będzie takim promieniem, taką pochodnią dla byłych, współczesnych i przyszłych Polaków, bo tutaj wokół tej Czarnej Madonny koncentruje się najbardziej pozytywna energia naszego kraju" - recytuje aktor.



    Robimy pop historyczny

    Rozmowa z Maciejem Łubieńskim, współscenarzystą cyklu historycznego "Było nie było"

    - Historia nie musi być nudna?
    - Ona nie jest nudna. Jest strasznie ciekawa, tylko trzeba umieć to przekazać. Z Michałem Wójcikiem opowiadamy historię Polski z przymrużeniem oka. Robimy taki pop historyczny. Mówimy współczesnym językiem.
    - Skąd wziął się taki pomysł na przedstawianie historii?
    - Jesteśmy obaj historykami. Zajmujemy się popularyzacją historii. Pomyśleliśmy, że dobrze byłoby coś nakręcić o historii Polski, która jest przedstawiana albo z kolan, albo cierpiętniczo, albo pomnikowo. Chcieliśmy pokazać przez te żarty, że można ją odposągowić. Pokazać, że historia to nie tylko suche daty, że jest ciekawa. Anglicy takie rzeczy robili już od dawna. Jeden z członków grupy Pytona zrobił parę fajnych filmów o średniowieczu.


    Sonda

    Czy uważasz, że właściciele i administratorzy budynków, ktorzy nie odśnieżaja chodników wzdłuż swoich posesji powinni płacić wysokie kary?

    • Zdecydowanie tak (69%)
    • Nie, chodniki to nie ich problem (23%)
    • Nie mam na ten temat zdania (7%)